Spacerkiem po Ostravie – dworzec kolejowy Ostrava-Vítkovice

Dziś odwiedzimy miejsce, w które pewnie nigdy bym nie trafił, gdyby nie wizyta w Morawsko-Śląskim Muzeum Kolejnictwa.

Podczas oglądania materiałów dotyczących rozwoju kolei w regionie Morawsko-Śląskim, moją uwagę przykuły plany dość interesującej budowli – dworca kolejowego Ostrava-Vítkovice. W pierwszej chwili pomyślałem, że na śmiałej koncepcji się skończyło, bo nie kojarzyłem takiego budynku. Jednak po zagłębieniu się w tekst dotarło do mnie, że przez ten dworzec przejeżdżałem już ładne kilkanaście razy! Jakim sposobem przeoczyłem taką perełkę architektury? No cóż, z okien pociągu wydać jedyne tył budynku, który nie wyróżnia się niczym niezwykłym. A wysiadać w tej okolicy nigdy nie miałem potrzeby…

Od tego wszystko się zaczęło...
Od tego wszystko się zaczęło…

Dworzec Ostrava-Vítkovice zbudowano pod koniec lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku. Zaprojektowany z ogromnym rozmachem, miał obsługiwać pracowników zakładów przemysłowych działających w Vítkovicach oraz mieszkańców południowej części Ostrawy. Dworzec wraz z całą komunikacyjną infrastrukturą jest zdolny obsłużyć 3,5 tys. podróżnych w ciągu godziny!

Niestety z powodu różnych czynników linia kolejowa przy której wybudowano ten wielki budynek przejęła głównie ruch towarowy. Na zatłoczonych pociągami towarowymi torach nie pozostało już wiele miejsca na pociągi pasażerskie. I tak, nieliczne połączenia pasażerskie przesunięto na dworce Ostrava hl.n. i Ostrava-Svinov, i obecnie w Vítkovicach zatrzymują się tylko pociągi lokalne, w większości linii S1 Opava východ – Český Těšín. Przez to dworzec jest praktycznie pusty i systematycznie niszczeje, bo kolej czeskie nie chcą marnować pieniędzy na remonty budynku, który w sumie nie za bardzo jest potrzebny. Aby uchronić obiekt przed całkowitą dewastacją, planowano utworzyć w nim muzeum komunikacji, lub sprzedać go prywatnemu inwestorowi z przeznaczenie na… tak, na galerię handlową! Niestety na muzeum miasto póki co nie ma pieniędzy, a i chętnych na zakup i gruntowny remont budynku jak na razie brak. Na całe szczęście znalazła się grupa zapaleńców, która w ramach wolontariatu stara się dbać choć o czystość dworca. Efekty widać, bo choć ściany budynku pokrywają liczne graffiti, tak wewnątrz można przebywać bez obrzydzenia.

Przyszłość dworca jest mocno niepewna. Co raz gorszy stan techniczny powoduje, że z użycia wyłączane są kolejne części budynku. Jeśli nie znajdzie się inwestor, to pewnie za kilka lat budynek zostanie albo całkiem zamknięty, albo nawet wyburzony. Póki co zapraszam was na wirtualną wycieczkę po tym ładnym i ciekawym budynku.

Od strony peronów dworzec Ostrava-Vítkovice nie wygląda ani zbyt ciekawie, ani szczególnie zachęcająco.
Ani z okien pociągu, ani od strony peronów dworzec Ostrava-Vítkovice nie wygląda ani zbyt ciekawie, ani szczególnie zachęcająco.
Wejście do hali dworca lekko straszy.
Wejście do hali dworca lekko straszy. Wejść do środka, czy obejść budynek dookoła? Po zmroku zdecydowanie wybrałbym to drugie…
Po pokonaniu kilku schodów wchodzimy do holu kasowego... Pierwsze na co zwróciłem uwagę, to częściowo powybijane, pokryte graffiti szyby. No i płot zagradzający drogę do wyjścia.
Po pokonaniu kilku schodów wchodzę do holu kasowego… Pierwsze, na co zwróciłem uwagę, to częściowo powybijane, pokryte graffiti szyby. No i płot zagradzający drogę do wyjścia. Odwracam się i… w tej wielki hali jestem prawie całkiem sam. Miejscowi, którzy razem ze mną wysiedli z pociągu, gdzieś zniknęli…
Mój wzrok przykuwa neon. Gdyby tak jeszcze świecił... Zaczyna do mnie docierać, że ten budynek nie jest taki całkiem zwyczajny i krótka przerwa w podróży była dobrą decyzją.
Mój wzrok przykuwa neon. Gdyby tak jeszcze świecił… Zaczyna do mnie docierać, że ten budynek nie jest taki całkiem zwyczajny i krótka przerwa w podróży była dobrą decyzją.
Po lewej stronie rząd dziewięciu kas. Ciekawe czy choć raz były czynne wszystkie... Może w dniu otwarcia dworca? Teraz większość z nich robi wrażenie od dawna nieużywanych.
Po lewej stronie rząd dziewięciu kas. Ciekawe czy choć raz były czynne wszystkie… Może w dniu otwarcia dworca? Teraz większość z nich robi wrażenie od dawna nieużywanych.
Z prawej strony wspomnienie po punktach usługowych. W czasach świetności dworca działały tu bufet, poczta, fryzjer, punkt informacji i sprzedaży biletów komunikacji miejskiej.
Z prawej strony wspomnienie po punktach usługowych. W czasach świetności dworca działały tu: bufet, poczta, fryzjer, punkt informacji i sprzedaży biletów komunikacji miejskiej. Na antresoli mieściły się: samoobsługowe bistro, restauracja, poczekalnia oraz pokój dla matki z dzieckiem.
Ciekawe, co stało w tej wnęce... Czyżby saturator?
Ciekawe, co stało w tej wnęce… Czyżby saturator?
Po dawnych restauracjach i barach działających na dworcu dziś nie ma już śladu. Obecnie działa jedynie sklepik-bufet.
Po dawnych restauracjach i barach działających na dworcu dziś nie ma już śladu. Obecnie działa jedynie sklepik-bufet.
Liczne schody, korytarze, przejścia i zakamarki. Jest w miarę czysto i co ważne, nigdzie nie czuć zapachu uryny, tak typowego dla naszych dworców i przejść podziemnych.
Liczne schody, korytarze, przejścia i zakamarki. Jest w miarę czysto i co ważne, nigdzie nie czuć zapachu uryny, tak typowego dla naszych dworców i przejść podziemnych.
Pora wyjść na zewnątrz. W drodze do bocznego, czynnego wyjścia mijam kolejne ślady dawnej świetności dworca. Przechowalnia bagażu w takim miejscu? Prawdziwy luksus.
Pora wyjść na zewnątrz. W drodze do bocznego, czynnego wyjścia mijam kolejne ślady dawnej świetności dworca. Przechowalnia bagażu w takim miejscu? Prawdziwy luksus.
Nieśmiała ale bardzo sympatyczna próba oswojenia tej sfatygowanej budowli - biblioteczka. Nikt nie zniszczył, nikt nie ukradł. Zrobiło mi się jakby przyjemniej. Może te miejsce nie jest tak straszne, jak wygląda?
Nieśmiała ale bardzo sympatyczna próba oswojenia tej sfatygowanej budowli – biblioteczka. Nikt nie zniszczył, nikt nie ukradł. Zrobiło mi się jakby przyjemniej. Może te miejsce nie jest tak straszne, jak wygląda?
Granatowa mozaika...
Elewację wykończona kilkoma rodzajami materiałów. Między innymi bardzo ładną granatową mozaiką.
Nie wygląda to dobrze.
Nie wygląda to dobrze. Główne wejście zamknięto z obawy o bezpieczeństwo podróżnych – szyba zaczęły wypadać pod wpływem wiatru…
Przed dworcem ogromny plac nieco porośnięty trawą. Gdyby kilka minut temu nie wysiadł tu z pociągu, nigdy bym nie uwierzył, że ten dworzec obsługuje podróżnych.
Przed dworcem ogromny plac nieco porośnięty trawą. Gdyby kilka minut temu nie wysiadł tu z pociągu, nigdy bym nie uwierzył, że ten dworzec obsługuje podróżnych.
Z jedenj strony placu tramwaj, z drugiej autobus. Jako szczyt luksus postój taksówek i... miejsca parkingowe dla samochodów osobowych. W latach sześćdziesiątych te dwie ostatnie rzeczy wcale nie były takie oczywiste.
Z jedenj strony placu tramwaj, z drugiej autobus. Jako szczyt luksus postój taksówek i… miejsca parkingowe dla samochodów osobowych. W latach sześćdziesiątych te dwie ostatnie rzeczy wcale nie były takie oczywiste. Mimo tego, że przy dworcu wybudowano pętlę tramwajową z sześcioma stanowiskami, dziś jeżdżą tu tylko dwie linie tramwajowe #6, #11 oraz jedna autobusowa #96.
Niestety po wejściu na piętro okazało się, że wejście na antresolę jest zamknięte.
Niestety po wejściu na piętro okazało się, że wejście na antresolę jest zamknięte.
Dworzec kolejowy Ostrava-Vítkovice
Jednak przez mocno zaśniedziałe szyby udaje mi się podejrzeć co nieco i pstryknąć kilka zdjęć. Na podłodze kolorowe kafle, pośrodku antresoli zegar-fontanna. Do tego świetny widok przez panoramiczne okna. Całkiem niezła poczekalnia.
Na drugi peron można przejść rękawem, który obecnie pełni też rolę poczekalni.
Na drugi peron można przejść rękawem, który obecnie pełni też rolę poczekalni.
Na peron prowadzą wyłącznie schody. Niski ceglany murek widoczny po lewej stronie to pozostałość po schodach ruchomych. Aż trudno uwierzyć, że dworzec Ostrava-Vítkovice był pierwszym dworcem w Czechosłowacji, na którym zastosowano takie udogodnienie.
Na peron prowadzą wyłącznie schody. Niski ceglany murek widoczny po lewej stronie to pozostałość po schodach ruchomych. Aż trudno uwierzyć, że dworzec Ostrava-Vítkovice był pierwszym dworcem w Czechosłowacji, na którym zastosowano takie udogodnienie.
Powoli zbiram się do wyjścia. Jeszcze tylko szybkie spojrzenie na tory z wysokości rękawa prowadzącego na drugi peron...
Powoli zbiram się do wyjścia. Jeszcze tylko szybkie spojrzenie na tory z wysokości rękawa…
Potem krótki spacer po peronie...
Potem krótki spacer po peronie…
... i "Życzymy wam szczęśliwej podróży". Oj, trąci myszką...
Oj, trąci myszką… Ale do całej reszty bardzo pasuje.
Więcej zdjęć? Kilknij w obrazek 😉

Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej o dworcu Ostrava-Vítkovice zerknijcie na blog nadrazivitkovice.com Polecam też artykuł Nádraží Vítkovice – nádraží pro Jižní město, którego autorem jest Petr Přendík. Znajdziecie tam sporo archiwalnych zdjęć i ciekawostek, nie tylko na temat samego dworca, ale i południowej Ostrawy.

Dworzec Ostrava Vítkovice
http://historie.ovajih.cz/nadrazi-pro-jizni-mesto/
Ostrava Vítkovice
http://www.nadrazivitkovice.cz
Advertisements

One thought on “Spacerkiem po Ostravie – dworzec kolejowy Ostrava-Vítkovice

  1. Interesujący wpis. I wogóle sporo ciekawych informacji o Czechach. Będę tu zaglądać. Do południowych sąsiadów mam dosyć blisko i od czasu do czasu wyjeżdżamy na kilka dni poznając różne miejsca. Pozdrawiam

    Lubię to

Skomentuj!

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s