Recenzja filmu – Ja, Olga Hepnarová

Rozpędzona ciężarówka wjeżdża z impetem w grupę stojących na przystanku tramwajowym ludzi. Kilka ton rozpędzonej stali zabija 8 osób, a rani kolejnych kilkanaście. Niepozorna młoda dziewczyna siedząca za kierownicą na pytanie policjanta „Co się stało?”, spokojnie odpowiada „Zrobiłam to celowo.” Europa A.D. 2017? Nie… Czechosłowacja, lata siedemdziesiąte ubiegłego wieku.

 

Film „Ja, Olga Hepnarová” przedstawia życie morderczyni, która została ostatnią kobietą skazaną na karę śmierci i straconą w Czechosłowacji. W główną bohaterkę wcieliła się Michalina Olszańska i zrobiła to naprawdę po mistrzowsku.

Filmowa Olga, mimo tego, że małomówna i zahukana, sprawia wrażenie osoby normalnej. Z upiorną wręcz obojętnością przyjmuje kolejne ciosy, patrząc na świat totalnie martwym wzrokiem. W ciągu całego filmu pokerowa twarz bohaterki zmienia wyraz zaledwie dwa razy i te momenty zasiały we mnie wątpliwość – czy Hepnarova nie była jednak szalona? Może ciężkie życiowe doświadczenia były jednie pretekstem dla morderczych zapędów?
Czarno-białe zdjęcia i skąpe dialogi potęgują wrażenie, że to, co najważniejsze, rozgrywa się w głowie dziewczyny. Na zmianę poniżana i ignorowana przez ludzi zamyka się w sobie i blokuje wszelkie uczucia. Widz może jedynie się domyślać, co kryje się za maską, jaką przywdziała bohaterka.

W filmie najbardziej spodobała mi się bezstronność reżyserów. Olga Hepnarová nie została przedstawiona ani w złym, ani w dobrym świetle. Do każdego widza należy indywidualna ocena działań morderczyni. Dzięki suchym faktom trudno nabrać uprzedzeń. Absolutna cisza po zakończeniu seansu dobitnie świadczyła o tym, że nikt nie pozostał obojętny na los bohaterki. Myślę, że sporo osób wydawało w głowie własny wyrok. I idę o zakład, że nie wszyscy byli za karą śmierci. Uważam, że powinni go obejrzeć nie tylko czechofile, bo nie o kraj tu chodzi, a o stosunki międzyludzkie. W dodatku wszystko to, co spotkało Olgę jest w dalszym ciągu aktualne. W czasach wszechobecnego hejtu historia Hepnarovej nabiera symbolicznego znaczenia. Dzisiejsza Olga doświadczyłaby szykanowania na portalach społecznościowych i mobbingu w pracy. Być może miałaby więcej szczęścia do lekarzy i zyskała szansę na właściwą terapię. Być może życie dzisiejszej Olgi potoczyłoby się zupełnie inaczej. Z drugiej strony idę o zakład, że wiele osób doświadcza tego samego, co bohaterka. Może warto o tym pomyśleć, nim napiszemy kolejny złośliwy komentarz lub obgadamy za plecami koleżankę z pracy?

Posłuchaj też wywiadu z reżyserem udzielonego dla Polskiego Radia

I jeszcze jedno. Film gorąco polecam patologicznym ksenofobom, którzy z lubością onanizują się każdą wzmianką o zamachach terrorystycznych. Ta prosta historia, która dziś z całą pewnością zostałaby nazwana zamachem, jest świetnym dowodem na to, że nie w wierze i emigrantach jest problem, a w złym traktowaniu ludzi jako takim. Historię Hepnarovej należy potraktować jako ostrzeżenie – rzadko kto rodzi się zły. Z reguły to my, ludzie, swoimi czynami budzimy w innych demony. Każda akcje budzi reakcję, a ofiara dość łatwo może przeistoczyć się w kata. Agresja fizyczna czy też słowna może przelać czarę goryczy, i nieszczęście gotowe.

7768552-6

Advertisements

Skomentuj!

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s