Garden Food Festival Olomouc 2017

Trzecia edycja Garden Food Festival w Ołomuńcu już za nami. Było smacznie, było ciekawie i jedyne, co nie do końca dopisało to pogoda. Bywa. Nim przejdziemy do konkretów, winien ci jestem kilka słów wyjaśnienia, o co chodzi z tymi kulinarnymi festiwalami, które Czesi tak bardzo lubią…

Wszystko zaczęło się ponad dekadę temu. Podczas, gdy my biegaliśmy na lekcje tańca do Mandaryny czy innych Cichopków, nasi południowi sąsiedzi złapali bakcyla gotowania. Modne stały się warsztaty kulinarne i wszystko, co z kuchnią związane. A że od zawsze lubili jeść i biesiadować, jakiś mądry człowiek wpadł na pomysł zorganizowania festiwalu kulinarnego. Jako pierwszy wystartował Prague FoodFestival – największy, najbardziej gurmański i niestety, z roku na rok, co raz droższy. Po kilku latach doczekał się konkurencji – Brno nie chciało być gorsze i zorganizowało Špilberk Food Festival. Jeszcze bardziej wystawny, mocno związany w winem, bo to w końcu Moravy. Niestety po piątej edycji festiwal zawieszono, w tym roku się nie odbędzie. Jednak organizatorzy zaklinają się, że za rok dobre jedzenie wróci pod zamek Špilberk . Trzy lata temu dobrej zabawy pozazdrościł Ołomuniec i zorganizowano tam Garden Food Festival – miłą, bezpretensjonalną imprezę, podczas której można się najeść i napić do syta, bez drenażu portfela. Garden Food Festiva chwycił. Rok później, po cichu i bez większej reklamy, dołączył Zlín. W tym roku Garden Food Festival zagości w trzech miastach: Ołomuńcu (maj), Ostrawie (czerwiec) i Zlínie (wrzesień). Ciekawie zapowiada się zwłaszcza ten drugi, ponieważ odbędzie się na terenie DOV, czyli w bardzo industrialnej atmosferze, która z jedzeniem nijak mi się nie kojarzy. Szykuje się ciekawe doświadczenie.

OK, wróćmy do Ołomuńca. Jak już wspominałem na wstępie, było ciekawie, jednak inaczej niż w ubiegłych latach. Ilość restauracji nieco się skurczyła, przybyło wystawców produktów regionalnych. Pojawili się goście z Pragi, jednak ich debiut na festiwalu nie był bardzo udany. Nieco wzrosły ceny. Odnoszę wrażenie, że wzorem praskiego festiwalu, niektórzy restauratorzy wpadli na pomysł, by zacząć zarabiać, a nie się promować. Moim zdaniem, krok w złym kierunku. I chyba nie tylko moim, patrząc na kolejki (lub ich brak) przed poszczególnymi stanowiskami. Nieco gorsza była też organizacja festiwalu. Festiwalowy przewodnik zawierał sporo błędów, zarówno jeśli chodzi o lokalizację poszczególnych restauracji, jak i menu. Miały być dwa food trucki z Polski, i nie było. Za to pojawiło się kilku wystawców nieujętych w programie….

Burger od Farmáře ze dvora. Doskonała wołowina, bułka z lokalnej piekarni i ser krowi, owczy bądź kozi do wyboru. Od nich zaczęliśmy. I całe szczęście, bo już po godzinie od rozpoczęcia festiwalu, do stoiska Farmy była stała kolejka na ponad 20 osób. Kupili wszystkich genialnym mięsem. Zdecydowanie najlepsze burgery na tym festiwalu.

Co roku pojawia się jeden wystawca z Polski. Dwa lata temu było to jakieś koło gospodyń z okolic Opola (wystraszone babeczki słabo dawały radę), w ubiegłym roku promował się Zamek w Mosznej (i był to doskonały przykład, jak promować się nie należy, bo serwowali mało ciekawe menu za skandalicznie duże pieniądze). W tym roku, jak widać, na gościnne występy przyjechał Oleski Koszyk (czyli Zamek Moszna pod pseudonimem). Uważam, że poszło im świetnie. Prócz typowego regionalnego menu w bardzo fajnych cenach, serwowali sporo gratisowych przekąsek. Co prawda nic u nich nie jadłem, jednak widziałem spore zainteresowanie ze strony Czechów. Wreszcie reprezentacja, której nie trzeba się było wstydzić.

Kolejny burger, tym razem z kangura, z sosem z mango, autorstwa MAKRO. Po stekach które jadłem wcześniej i tym burgerze, mam pewność, że mięsa z kangura nie lubię. Ma dziwną konsystencję, jest bardzo żelaziste i nieco zalatuje wątróbką. Zdecydowanie bardziej wolę na kangury patrzeć, niż je jeść.

Rewelacyjne ragu z daniela, przygotowane przez firmową restaurację Lázně Slatinice. Po pierwsze porcja była duża, zupełnie nie festiwalowa. Po drugie ragu było absolutnie doskonałe, i chyba tylko dzięki niemu przebolałem tegoroczną nieobecność stołówki z Uniwersytetu im. Palackiego, która serowała obłędne gulasze. Po trzecie wreszcie udało mi się spróbować prawdziwego piernikowego knedlika. Jest to knedlik bułczany z dodatkiem piernika do strugania, takiego czeskiego wynalazku, który nie nadaje się do niczego innego jak do starcia na tarce i dodania do jakiejś potrawy jako korzenna przyprawa. Z resztą sos też był lekko zaprawiony piernikiem. Pewnie gdyby nie Grill Pub pod Lipami, zjadłbym drugą porcję daniela.

Jednak Grill Pub pod Lipami też serował ciekawe dania. W dodatku wyglądały prześlicznie. Kusi mnie by wypowiedzieć magiczne słowa „poproszę wszystko”, jednak z powodu ograniczonej pojemności żołądka, wybrałem tylko jedno danie.

Padło na targanego jelenia ze słomką z batatów i pesto z niedźwiedziego czosnku. Wyglądało ślicznie, smakowało jeszcze lepiej. Jedyne, czego mi zabrakło do szczęścia, to odrobina jakiegoś chlebka. Ale i tak kocham dziczyznę. Nawet bez chlebka. A Grill Pub pod Lipami odwiedzę. Stanowczo!

Ślimaki po burgundzku. Będę łaskawy i nie napiszę, kto to popełnił. Powiem tyle: po pierwsze ślimaki i kombiwar nie idą w parze, po drugie weka z dyskontu jest w stanie zabić nawet najlepsze dodatki. Szczerze? Te ślimaki, swoje życie na ołtarzu gastronomii, oddały zupełnie na darmo.

Na ceviche z miecznika od restauracji Renome się już nie załapałem. Do podziwiana został jedynie rybi łeb, który sprawiał dość upiorne wrażenie.

Kołacze z piekarni supermarketu Globus. Lubię ich pieczywo, uważam, że to najlepsza sieć sklepów w Czechach. Jeśli zakupy, to tylko w Globusie.

Druga ekipa z Globusu, tym razem rzeźnicy.

Tvarůžková cukrárna, czyli specjały z lokalnych serków. Ilekroć jestem w Losticach, zawsze ich odwiedzam. Na festiwalu już nie musiałem. Co ciekawe, z tych aromatycznych serków ołomunieckich można przyrządzać też słodkie rzeczy. Jest to smaczne, jednak mocno upierdliwe w przygotowaniu, wiec lepiej najeść się u ekspertów.

Na koniec nieco krytyki, czyli parę słów o tym, jak niektórym uderza sodówka do głowy. Na festiwal przyjechały praskie gwiazdy od wietnamskich bagietek. Banh-mi-ba usiłowaliśmy odwiedzić w Pradze dokładnie trzy razy. Za pierwszym razem było zamknięte, totalnie bez powodu. Za drugim razem w dwie godziny po otwarciu jeszcze nie miel NIC gotowego do jedzenia. Za trzecim razem zakończyli pracę dużo wcześniej, bo wszystko zostało zjedzone. No kurde, nie mam szczęścia. No to chciałem spróbować tych słynnych bagiet na festiwalu. Jednak mi przeszło. Po pierwsze, składniki do bagiet chyba przyjechały z Pragi, bo wszystkie te warzywa były już lekko obeschnięte. Po drugie okazało się, że za cenę jak w Pradze, serwują jedynie połowę bagiety – na całe szczęście zobaczyłem, co dostał gość stojący przede mną i zrezygnowałem z zakupu. Sorry, tak się nie robi. Zamiast promować lokal przyjechali po chamsku kosić kasę od naiwnych klientów. Takiemu zachowaniu mówimy stanowcze NIE.

Reklamy

3 thoughts on “Garden Food Festival Olomouc 2017

  1. Jak z Olesna to powinni zaprezentować też śmietanówkę 🙂 Rewelacyjny produkt, którego nie można nigdzie oficjalnie kupić (na razie), ale mają do niego dostęp m.in. urzędnicy, a kilka razy w tygodniu mleczarnia wysyła koszyk swoich produktów (z nalewką w środku oczywiście) do Warszawy 😉

    Jakie tam były przykładowe ceny? Za wstęp też się płaci?

    Polubienie

    1. Wstęp kosztuje między 100 – 150 Kč w zależności od tego, gdzie kupuje się bilet. Płaci się festiwalową walutą czyli grešlemi (1 G = 25 Kč). Ceny różne, od 1 G za przekąski, po 3 – 5 G za coś konkretnego. Najdroższy był 80 gramowy stek z sezonowanej wołowiny, kosztował 8 G. Wino, piwo od 1 – 2 G.

      Polubienie

A Ty co o tym sądzisz? Podziel się opinią i skomentuj!

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s