Czeski gulasz wołowy – hovězí guláš

Zawiera tłuszcze nasycone, gluten i alergeny. Powoduje wzrost poziomu złego cholesterolu we krwi i ślinotok już od samego nań patrzenia. A po zjedzeniu przyprawia o błogość. I za to go lubię! Czeski gulasz wołowy trudno zaliczyć do zdrowych potraw, jednak na samych sałatkach, komosie ryżowej i tofu żaden facet daleko nie zajedzie. Po za tym, kto widział, by pić piwo pod hummus czy inny seitan?

Na początek parę słów o składnikach, bo jeśli masz gotować z byle czego, to oszczędź sobie czasu, pracy i idź do knajpy – w Czechach oczywiście. Gulasz wołowy, jak nazwa wskazuje, powinien być gotowany z wołowiny. Wół, śliczny zwierz, składa się z różnych części, mniej lub bardziej przydatnych na gulasz. Dlatego nigdy, ale to nigdy, nie kupuj gotowego „mięsa gulaszowego”, bo to zazwyczaj zestaw przypadkowych okrawków, jadalnych, ale dalekich od ideału. Najlepszy gulasz wychodzi z części bogatych w kolagen, a więc tych mniej apetycznych i mocno niedocenianych, a bardzo zdrowych dla naszych stawów. Tak więc nasz gulasz ugotujemy z goleni wołowej, która jest wręcz stworzona do długiego i powolnego duszenia. Na dodatek jest dość tania, w porównaniu z polędwicą czy inną ligawą. Kolejna sprawa, to cebula. Cebula, z czego wiele osób albo nie zdaje sobie sprawy, lub też o tym nie pamięta, ma wiele odmian. A odmiany mają różne właściwości. Do gulaszu kupujemy cebulę do duszenia bądź smażenia. Sałatkowa czy do karmelizacji na gulasz się nie nadaje. Albo się nie rozpadnie, albo się przypali, albo sos nie uzyska tej idealnej konsystencji. Więc wysil się i kup odpowiedni gatunek cebuli. Czosnek, też nie może być byle jaki. Kup polski, czeski ewentualnie hiszpański. Od chińskiego trzymaj się jak najdalej, bo błyskawicznie traci smak i aromat. A po co ci coś takiego? Na koniec dwa tajemnicze składniki, które nie są obowiązkowe, ale sprawią, że twoje kubki smakowe dostaną orgazmu – śliwkowe powidła i piernik do strugania. Jedno i drugie powinno być czeskie, bo nasze powidła są inne, a piernika do strugania nie mamy wcale. Po co to? Powidła lekko podbiją kwasowość gulaszu i nadadzą mu nieco dymny posmak. Piernik doda lekko(!) korzenną nutę i trudno uchwytne „coś”, które sprawi, że twój gulasz będzie wymiatał. Zdjęcia tych produktów znajdziesz na końcu wpisu.

Przejdźmy do konkretów. Na gulasz potrzebujesz: 1kg wołowiny; 4 cebule; 3 ząbki czosnku; 1/3 kostki masła; 1 łyżka przecieru pomidorowego; przyprawy*: papryka ostra, papryka słodka, pieprz, majeranek, mielony kminek, sól; 1 łyżkę powideł śliwkowych; 1 łyżkę zestruganego piernika; 1 łyżkę mąki; opcjonalnie około 300 ml dobrego bulionu.

* Celowo nie podaję ilości przypraw, bo to sprawa bardzo indywidulana. Jeden lubi bardzie ostre, inny bardziej słone. Po to natura stworzyła kubki smakowe, a człowiek łyżkę, żebyś próbował tego, co gotujesz i doprawiał do smaku. Ja do tego gulaszu dodaję 4 łyżeczki słodkiej papryki, ½ łyżeczki ostrej papryki, ½ łyżeczki czarnego pieprzu, 3 łyżeczki mielonego kminku i łyżeczkę roztartego na proszek majeranku. Nikt nie narzekał, póki co.

Na początek, do zimnego garnka wrzucamy pokrojone byle jak masło (i tak się zaraz rozpuści) oraz grubo posiekaną cebulę. Zapalamy pod garnkiem gaz, i na małym ogniu podduszamy cebulę przez jakieś 15 – 20 minut. Cebula powinna zrobić się jedynie szklista. Absolutnie i w żadnym wypadku nie powinna zbrązowieć.

Cebula się szkli, więc ty pokrój wołowinę. W grubą kostkę. Tak, aby podczas długotrwałego duszenia mięso się nie rozpadło. Robimy gulasz, a nie sieczkę! Jak pokroisz mięsko, obierz trzy ząbki czosnku i rozgnieć je z łyżką soli. Czosnek z solą rozgniatamy w moździerzu, w przypadku braku takowego, ząbki należy drobno posiekać i rozetrzeć je łyżką (najlepiej drewnianą) w salaterce lub kubku (nigdy w szklance, chyba, że kręci cię wyjmowanie kawałków szkła z dłoni).

Gdy cebulka już będzie gotowa, zwiększamy gaz na maksimum i dodajemy mięso. Całe, na raz. I zaczynamy intensywnie mieszać. Gdy wołowina zmieni kolor na bury i nieapetyczny, dodajemy czosnek i podsmażamy wszystko jeszcze minutę, nie zapominając o mieszaniu.

Gasimy pod garnkiem ogień, wsypujemy paprykę, dokładnie mieszamy, a jak się rozpuści to dodajemy pozostałe przyprawy oraz przecier pomidorowy. Teraz pora ma mały kuchenny trik – przykrywamy garnek i pozostawiamy w spokoju na pięć minut.

Następnie zaglądamy do garnka. Nie, nie wyskoczy mały puchaty króliczek, przykro mi. Jeśli na dnie pojawił się płyn, stawiamy garnek na malutkim ogniu i zaczynamy duszenie. Jeśli jest sucho, dolewamy trochę wrzącej wody i zaczynamy dusić.

W miarę duszenia będziesz stopniowo podlewał gulasz wrzącą! wodą. Jednak nie powinieneś dolać więcej jak 400 – 500 ml wody na 1 kg mięsa. Jeśli zależy ci na zwiększeniu ilości sosu, zamiast wody możesz użyć bulionu, ale nie polecam. Tajemnica dobrego gulaszu tkwi w długotrwałym, ale powolnym gotowaniu najlepiej we własnym sosie, dlatego nie chlustamy wodą czy bulionem bez opamiętania.

Gulasz powinien się gotować około 2 – 3 godzin, w zależności od tego, na jak duże kawałki pokroiłeś mięso. Pamiętaj o mieszaniu od czasu do czasu!

Na pół godziny przed końcem gotowania dodaj powidła i piernik. Gdy uznasz, że dłużej gotować nie trzeba, powierzchnię gulaszu posyp równomiernie mąką i szybko ale dokładnie zamieszaj. Pogotuj, mieszając, jeszcze 2 minuty i gotowe. Podawaj z bułczanym knedlikiem i świeżą cebulą. No i piwem, ale to przecież oczywiste.


 

Reklamy

2 thoughts on “Czeski gulasz wołowy – hovězí guláš

A Ty co o tym sądzisz? Podziel się opinią i skomentuj!

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s