Rejs statkiem po Brněnské přehradě

Z czym przeciętnemu turyście nie kojarzy się Brno? Z całą pewnością ze sportami wodnym. Miasto leży co prawda u zbiegu dwóch rzek, jednak ich koryta prowadzą przez peryferia z reguły omijane przez turystów. Mało kto, zwiedzając miasto, dociera też do jego północno-zachodniej części, gdzie znajduje się sztuczny zbiornik na rzece Svratka, zwany jeziorem Brneńskim. I wielka szkoda, bo rejsy statkiem po Svratce są jedną z fajniejszych atrakcji, jaką może zaoferować aktywnym turystom największe miasto Morav.

Pod głównym dworcem kolejowym Brna wsiadamy w tramwaj numer 1. W sobotnie przedpołudnie wagony są wypełnione ludźmi. Nic dziwnego, bo jedynka jest jedną z dwóch linii tramwajowych obsługujących w weekendy brneńskie zoo. Jednak my, tym razem, jedziemy jeden przystanek dalej, na przystań. Po kilkunastu minutach jazdy wysiadamy na skraju jednego z peryferyjnych osiedli mieszkaniowych. Wąską asfaltową jezdnią idziemy w kierunku przeciwnym do bloków. I już po kilkudziesięciu metrach wkraczamy w inny świat.

Okolice głównej przystani na jeziorem Brneńskim w upalne weekendowe dni mogą śmiało konkurować z nadwodnym kurortem. Pełno tam ludzi w strojach kąpielowych, wypożyczalnie sprzętu wodnego pracują pełną parą, a z knajpianych ogródków do nozdrzy docierają smakowite zapachy. Aż trudno uwierzyć, że jesteśmy zaledwie kilka kilometrów od centrum miasta, w którym na próżno szukać takiej swobodnej wakacyjnej atmosfery.

Trasa wodna wytyczona na rzece Svratce i sztucznym zbiorniku wodnym ma około 6 km długości i 11 przystanków. Do jej obsługi, zakłady komunikacji miejskiej posiadają flotę pięciu statków. I to całkiem sporych, dwupokładowych, zdolnych pomieścić 200 pasażerów każdy. Statki wyposażone są w toalety, automat z napojami i przekąskami oraz stojaki na rowery. Jednak nim wejdziemy na pokład trzeba kupić bilet. Można to zrobić w kasie lub samoobsługowym automacie. W obu miejscach ceny są takie same, jednak w kasie przyjmowana jest tylko gotówka, a automat akceptuje wyłącznie zbliżeniowe karty płatnicze. Po raz kolejny mam dowód na to, o czym przekonany jestem od lat. Opłaca się płacić kartą. Do kasy w kolejce stało ponad 20 osób, do automatu tylko trzy. Dwie minuty i dwa przyłożenia karty później jesteśmy posiadaczami biletów powrotnych na całą trasę. Te opłacają się najbardziej, bo uprawniają do wsiadania i wysiadania na dowolnym przystanku. Więc bez problemu można sobie zrobić przerwę w podroży w jakimś interesującym miejscu. Kwadrans później wypływamy na wody sztucznego jeziora.

 

Statek z początku pływa zygzakiem od brzegu do brzegu. Po drodze mijajmy liczne rowery wodne oraz kajaki. Widać, że w z pozoru „suchym” Brnie, sporty wodne są dość popularne. Na brzegach widać siedziby licznych klubów sportowych. Kilkanaście minut później dopływamy do miejsca w którym jezioro zwęża się przekształcając w rzekę. Na brzegach zamiast hangarów z łodziami widać licznych opalających się ludzi. Przy jednym z przystanków działa nawet plaża dla nudystów. Po kolejnych minutach już nie ma wątpliwości, że płyniemy korytem rzeki. Jest dość wąsko, a Svratka wije się pomiędzy zielonymi wzgórzami. Zza jednego z zakrętów wyłaniają się mury średniowiecznego zamku. Nic dziwnego, bo tych w Republice jest pełno. Mimo iż zamek kusi, postanawiamy wstąpić do niego dopiero w drodze powrotnej. W końcu dopływamy do mostu, który zagradza dalszą drogę – Veverská Bítýška, ostatni przystanek na trasie. Po kilku minutach statek odpływa w powrotną drogę. A my wysiadamy na przystanku Hrad Veveří, by zwiedzić zamek.

Hrad Veveří jest dość spory, jednak na jego obejrzenie wystarczy około godziny. Budowla nie jest w najlepszej kondycji. W czasach komunistycznych zabytek był przez długie lata siedzibą szkoły rolniczej, co w brew porom wcale nie wpłynęło pozytywnie na jego stan techniczny. Liczne przeróbki miały katastrofalny wpływ na zabytkowe mury. Dopiero od niedawna prowadzony jest żmudny proces restauracji obiektu. Nie mniej jednak budowla robi wrażenie, a symboliczna, wynosząca 30 koron, opłata za wstęp dodatkowo zachęca do wizyty.

Po godzinie wracamy na przystań i zastajemy olbrzymią kolejkę ludzi czekających ma statek. Co prawda do zamku można dojechać miejskim autobusem, ale kto by chciał siedzieć w ten piękny słoneczny dzień w metalowej puszcze, skoro można popłynąć? Postanawiamy odpuścić jeden kurs i zrobić jeszcze trochę zdjęć. Po półgodzinie wracamy na przystań, gdzie na szczęście czeka zdecydowanie mniej ludzi. Co nie zmienia faktu, że do celu statek przypłyną już z kompletem pasażerów.

Czy będąc w Brnie warto poświęcić czas na rejs statkiem? Moim zdaniem zdecydowanie tak. Rejs po Svratce podobał mi się o niebo bardziej, niż po Wełtawie w Pradze. Choć w pierwszej chwili wcale na to nie wygląda, trasa, którą pokonują statki jest ciekawa, a momentami wręcz bardzo malownicza. Zwłaszcza w okolicach zamku Veveří, gdzie koryto rzeki wije się pomiędzy wzgórzami.

 

Jedna myśl w temacie “Rejs statkiem po Brněnské přehradě

A Ty co o tym sądzisz? Podziel się opinią i skomentuj!

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s