Prague Food Festival 2018

Olaboga, festiwal się skończył! Marność nad marnościami! To już nie to, co było kiedyś! I te ceny! Czytając takie i w podobym tonie komentarze, przez dwa dni żałowałem, że kupiliśmy bilety na tegoroczny Prague Food Festival. Trzeciego festiwalowego dnia przyjechaliśmy na Vyšehrad i po czterech godzinach obżarstwa i umiarkowanego pijaństwa mogę powiedzieć tylko jedno: za cholerę nie wiem, o co tym ludziom chodzi. Było świetnie w porywach do zajefajnie i wyszehradzki park opuściliśmy we doskonałym humorze.

Nim przejdę do konkretów, na początek kilka słów o samym festiwalu dla osób, które nie są na bieżąco z kulinarnym życiem czeskiej Pragi. Wszystko zaczęło się dwanaście lat temu. Podczas, gdy my biegaliśmy na lekcje tańca do Mandaryny czy innych Cichopków pozostając pod wrażaniem „Tańca z gwiazdami”, nasi południowy sąsiedzi złapali bakcyla gotowania. Modne stały się warsztaty kulinarne i wszystko, co z kuchnią związane. A, że od zawsze lubili biesiadować, jakiś mądry człowiek wpadł na pomysł zorganizowania festiwalu kulinarnego – imprezy, podczas której będzie się jadło, piło, gotowało i miło spędzało czas. Prague Food Festival miał być miejscem promocji praskich restauracji oraz czeskich lokalnych produktów. Przez dwanaście lat koncepcja nieco się zmieniła. Dziś jest znacznie mniej pokazów gotowania, ubyło producentów żywności, za to przybyło producentów wina. Jednak jedna rzeczy pozostała bez zmian – dobra kuchnia. Prague Food Festival jest miejscem, gdzie można spróbować dań serwowanych przez kilkanaście praskich restauracji. Co ważne, dobrych restauracji, które gotują z myślą o zdobyciu stałych wiernych klientów, zamiast produkować paszę dla typowego turysty, który przyjdzie raz i więcej nie wróci. PFF to doskonała okazja, by poznać Pragę od kuchni. Po wizycie na festiwalu wybór dobrej restauracji w Pradze przestanie być problemem.

Wróćmy do sedna, czyli do tegorocznej edycji. Przeglądając internety byłem lekko zdziwiony dużą ilością chłodnych lub negatywnych opinii na temat festiwalu. Że miejsce nie takie, że drogo itp. itd.. Faktem jest, że przez siedem lat wydarzenie odbywało się w ogrodach praskiego zamku jednak ja uważam, że Wyszehard jest miejscem znacznie bardziej klimatycznym. Poza tym ta lokalizacja nie jest niczym nowym, bo w 2006 i 2017 PFF odbywał się właśnie na Wyszehradzie. Nie rozumiem tego całego lamentu o zmianę miejsca, bo  Vyšehrad jest super. Z góry rozciągają się piękne widoki, a na miejsce można dojechać wygodnie tramwajami lub metrem. Przestrzeni nie brakowało, stoiska były rozplanowane w sposób logiczny, było gdzie nie na czym usiąść, a nawet się położyć, więc w czym problem?

Ceny… Prague Food Festival nigdy nie był tani. Może z pominięciem dwóch czy trzech początkowych edycji, kiedy restauratorzy traktowali wydarzenie jak promocję, nie miejsce zarobku. Jednak trzeba wziąć pod uwagę, że dobre składniki kosztują. PFF to nie miejsce dla karkówki i grillowanego oscypka. Wołowina Wagyu, dziczyzna, jagnięcina czy szlachetne gatunki ryb mają swoją dość konkretną cenę. Dania podawane są na porcelanowych talerzach, wino lane do szklanych kieliszków. Brudne naczynia zbiera liczna brygada kelnerów, o czystość terenu dba cały sztab sprzątaczy, dzięki czemu po kilku godzinach zabawy panuje taki sam porządek, jak w momencie otwarcia. To wszystko kosztuje.

Może w tym roku było nieco mniej wystawców niż zwykle, ale menu było bardzo bogate i każdy, absolutnie każdy, mógł znaleźć coś dla siebie. A to, że ubyło producentów i importerów żywności to jak dla mnie zaleta. Na festiwal idzie się jeść, a nie robić zapasy na zimę.

Jedyne co od lat mnie denerwuje to system płatności. Na PFF walutą są kupony zwane grandami. Kupuje się je w pakietach po 10 sztuk i niestety trzeba zużyć wszystko, bo kasy zwrotów nie przyjmują. Czasami bywa to sporym logistycznym wyzwaniem, gdy w portfelu zostają 1 czy 2 G. Na całe szczęście w tym roku można było za garndy płacić kartą, co jest sporym postępem.

Jak już wspominałem menu było bardzo bogate i każdy, ale to absolutnie każdy, mógł znaleźć coś dla siebie. Od tradycyjnych mięs poprzez ryby i owoce morza, dania wegetariańskie na deserach kończąc. Niektóre pozycje były naprawdę wyszukane, np. „Krewetki tygrysie wędzone z dymie z papryczek chilli podane z sałatką z niedojrzałej papai, mango i cytrynowej trawy z sezamowym sosem” czy „Wołowy język z pianą z foie gras, z jabłowym pesto oraz sosem z ziaren kakaowca i kawy”. Kto ciekawy jak wyglądało całe menu, może zerknąć tutaj.

Podsumowując, absolutnie nie przyłączam się do narzekań i lamentów. Na tegorocznym PFF bawiłem się doskonale. Jedzenie było pyszne, muzyka świetna, atmosfera bardzo familijna. Uważam, że w dalszym ciągu warto wydać trochę pieniędzy, by wziąć udział w tej imprezie, tak różnej od robiących ostatnio prawdziwą furorę zlotów food tracków.

3 myśli w temacie “Prague Food Festival 2018

A Ty co o tym sądzisz? Podziel się opinią i skomentuj!

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.