Karta wielowalutowa IgoriaCard – najlepsza karta do płacenia Czechach!


Karty wielowalutowe dość szybko zyskują na popularności. Jednak mimo tego, że kilka banków ma je w swojej ofercie od dłuższego czasu, do tej pory nie było żadnej, która spełniałaby swoją rolę podczas płacenia w Czechach. Czemu? Ponieważ większość kart wielowalutowych obsługuje tylko trzy najpopularniejsze waluty: EUR, GPB i USD. Dlatego niecierpliwie czekałem na zapowiadaną od dawna kartę walutową od Igoria Trade, która miała pozwalać na bezpośrednią płatność w koronach czeskich. Karta wielowalutowa IgoriaCard w końcu trafiła do sprzedaży i…
Początkowo IgoriaCard nie była bardzo atrakcyjna ze względu na dość kuriozalną taryfę opłat i prowizji. W pierwszych tygodniach po wprowadzeniu do sprzedaży, karta kosztowała 30 zł. Dodatkowo doliczano 6,90 zł za wysyłkę karty. Kolejnym kosztem była opłata warunkowa w wysokości 5 zł za (nie)używanie karty naliczana, jeśli w danym miesiącu kalendarzowym nie wykonano transakcji na minimum 500 zł. Po przeanalizowaniu cennika doszedłem do wniosku, że korekta cen jest nieunikniona i postanowiłem poczekać. Niecałe dwa miesiące później z TOiP wykreślono warunkową opłatę za używanie karty oraz za wysyłkę. A cena samej karty, w czasowej promocji, spadła do 15 zł. I w tym momencie zadecydowałem się na zakup.

Zakładanie karty IgoraCard

Rejestracja w systemie Igoria Trade nie jest szczególnie skomplikowana, ale nieco upierdliwa. Proces przypomina zakładanie przez internet konta w banku. Prócz standardowych danych teleadresowych system prosi o skan dokumentu tożsamości, selfie z… dokumentem tożsamości oraz nie wiedzieć po co, przelew weryfikacyjny. Choć na weryfikację dokumentów firma daje sobie 24h, moje konto było aktywne w ciągu 40 minut.

Zamówienie karty jest już bajecznie proste i wygląda to identycznie jak w bankowych systemach transakcyjnych. Trzeba tylko pamiętać o jednym – kartę zamawiamy dopiero po aktywacji konta. Przed aktywacją złożone wnioski gdzieś przepadają bez żadnego komunikatu o niepowodzeniu. Jedyną wskazówką, że coś poszło nie tak jest brak pobranej opłaty za kartę. Przesyłka z kartą dotarła bardzo szybko. Wniosek złożyłem we czwartek, a we wtorek otrzymałem przesyłkę z kartą. Tu duży plus dla Igoria Trade za błyskawiczne działanie, którego mogłaby pozazdrościć większość banków.

System transakcyjny jest bardzo prosty i przypomina mi pierwsze systemy bankowości internetowej z przed kilkunastu lat. Wcale nie uważam tego za wadę. Jak dla mnie systemy transakcyjne powinny być tak proste, jak to tylko możliwe, by działać bez problemów na jak największej ilości urządzeń. System transakcyjny IgoriaCard daje się bezproblemowo obsługiwać na komputerze oraz na telefonach z Androidem, iOS czy BlackBerry 10. I chwała mu za to, skoro brak aplikacji mobilnej. Nieco rozczarował mnie sposób zarządzania kartą. Można zmienić PIN (opcja częściowo płatana) oraz czasowo zablokować kartę (też za opłatą!) lub zastrzec kartę. Nie można wyłączyć płatności zbliżeniowych, transakcji internetowych oraz wypłat gotówki w bankomatach. Na szczęście można zmieniać limity transakcji. A tak na marginesie, pobieranie opłaty za zmianę pinu czy czasową blokadę karty jest zwyczajnie słabe.

Jak to działa, czyli płatności kartą IgoriaCard.

Karty IgoriaCard można używać na dwa sposoby. Albo kupić korony czeskie (czy inną spośród 17 walut) na zapas i wtedy transakcje rozliczane są bezpośrednio z konta walutowego. Albo nie bawić się w chomikowanie środków i zasilić jedynie konto w PLN. Wtedy odpowiednia ilość koron będzie automatycznie wymieniana podczas płatności kartą.

Pod względem metody rozliczania transakcji IgoriaCard jest lepsza od Revoluta. Czemu? Wyobraź sobie, że na koncie CZK masz 120 koron, resztę pieniędzy na koncie PLN, a musisz zapłacić 150 koron. Co robi Revolut? Olewa twoje konto w CZK, bo jest na nim zbyt mało środków i całą transakcją obciąża konto w PLN. Co robi IgoriaCard? 120 koron rozlicza z konta w CZK, a brakującą resztę z konta w PLN. To zdecydowanie bardziej ekonomiczne rozwiązanie. Pod koniec wyjazdu łatwo pozbyć się resztek waluty, które potem nie przydadzą się przez długi czas.

Co mi się w Igoria Card nie podoba?

Po pierwsze, brak aplikacji mobilnej, a co z tym związane, brak powiadomień push o transakcjach. Powiadomienia mailem? Bitch, please! Mam podczas wyjazdu na bieżąco czytać pocztę? Słabe to.

Po drugie, brak możliwości zasilenia konta za pomocą karty płatniczej. Robienie przelewów jest upierdliwe. Jeszcze bardziej upierdliwe jest oczekiwanie na zaksięgowanie środków. Doładowanie karty Revolut ogranicza się do trzech tapnięć w ekran: wybieram kartę, wpisuję kwotę i zatwierdzam. Trwa to jakieś 15 sekund. Doładowanie IgoriaCard wymaga znacznie więcej zachodu: muszę zalogować się do swojego banku, zlecić przelew. W Revolut środki są dostępne natychmiast 24/7. W IgoriaCard w najlepszym razie po dwudziestu minutach jeśli masz konto w tym samym banku co Igoria Trade i nie trafisz na przerwę techniczną. W najgorszym po kilku dniach, bo czekasz aż przelew przejdzie przez Elixir a potem przeksięgują go w Igoria Trade. Jeśli trafisz na dzień wolny od pracy albo długi weekend, to good luck, bo szybko hajsu nie zobaczysz. Zasilenie kartą ma jeszcze jedną zaletę – można go dokonać w ciężar karty kredytowej. Nieocenione w razie nagłych sytuacji, gdy nie ma siły i trzeba wyskoczyć z większej kasy.

Po trzecie, słabe zarządzanie kartą. Revolut mnie rozpieścił. W IgoriaCard też chcę mieć możliwość blokowania transakcji w bankomatach czy internecie jednym kliknięciem. Wyłączania transakcji zbliżeniowych. A także BEZPŁATNEGO blokowania karty i zmiany numeru PIN ile dusza zapragnie. Tak, wiem… mogę się bawić w zerowanie limitów i wyjdzie prawie na to samo. Mogę, ale nie chcę. Ja oczekuję prostoty i wygody.

Co przemawia za kupieniem IgoriaCard?

To się zwyczajnie opłaca. Kursy zakupu waluty są praktycznie identyczne jak w Revolut i sporo niższe niż w bankach. Karta w promocji ma bardzo korzystną cenę, kursy walut w kantorze Igoria Trade są więcej niż dobre. Do tego dochodzi aspekt psychologiczny. Z całą pewnością znajdzie się grupa osób, które nie będą chciały zaufać bliżej nieznanemu startupowi z UK typu Revolut czy TransferWise i wybiorą polską Igoria Trade. W przypadku jakichś problemów zdecydowanie wygodniej kontaktować się z firmą, która ma siedzibę w Polsce, a za obsługę klientów odpowiedzialne są osoby mówiące po polsku.

Podsumowując, Igoria Card to całkiem uczciwy i opłacalny produkt. Jeśli tylko taryfa opłat i prowizji pozostanie bez zmian, to karta ma szansę mocno namieszać na polskim rynku. Drżyjcie banki! A czy ja porzucę Revolut dla Igoria Card? Jeszcze nie. Bez aplikacji mobilnej i możliwości zasilania kartą, Igoria Card będzie dla mnie póki co jedynie backupem i „tą drugą”, której użyję w razie problemów z kartą Revolut.

Post scriptum, czyli IgoriaCard na tle konkurencji?

Powiedzmy to szczerze – jedyną prawdziwą konkurencją dla IgoriaCard jest Revolut, bo oferta polskich banków w zakresie kart wielowalutowych wygląda bardzo słabo. ING Bank Śląski, Citi Handlowy, eurobank oraz Credit Agricole wydają karty działające jedynie w 3 obcych walutach: EUR, GPB oraz USD. Karty wydawane przez Pekao obsługują 4 waluty: EUR, GBP, USD, CHF, a karty wydawane przez PKO BP można powiązać z kontami w 7 obcych walutach: EUR, GBP, USD, CHF, DKK, NOK i SEK. Jest jeszcze jedna karta – Visa Aquarius Świat wydawana przez mBank, która w teorii obsługuje 150 walut, jednak w praktyce to zwykła marketingowa ściema, o czym za chwilę. Na tym tle, Igoria Trade ze swoją kartą IgoriaCard obsługującą 16 obcych walut wypada bezkonkurencyjnie.

Wróćmy na moment do karty Visa Aquarius Świat wydawanej przez mBank. Jedną z rzeczy, które wkurzają mnie niemożebnie są marketingowe kłamstwa i naginanie rzeczywistości. Nie znoszę, gdy jakieś cipcie z marketingu usiłują robić ze mnie frajera. Do czego piję? Karta mBanku to zwykła karta powiązana jedynie z rachunkiem w PLN, tyle, że transakcje nią wykonane przeliczane są bezpośrednio z waluty transakcji na PLN, a dodatkowo mBank nie pobiera prowizji za przewalutowanie. W takim razie skąd te 150 walut w mBanku? Ano stąd, że międzynarodowe karty płatnicze Visa z zasady działają w tylu walutach i nikt tu nikomu łaski nie robi. Międzynarodowa karta Visa tak ma. Każda. Tyle że większość banków dowala prowizję za przewalutowanie, a mBank nie. Praktycznie identyczny (bo bez dodatkowych ubezpieczeń) produkt oferują Envelo Bank (i to znacznie taniej), czy też Getin Bank. O prawdziwej wielowalutowości można mówić wtedy, gdy do karty można podpiąć ileś tam kont w różnych walutach. Proste.

 

4 myśli w temacie “Karta wielowalutowa IgoriaCard – najlepsza karta do płacenia Czechach!

A Ty co o tym sądzisz? Podziel się opinią i skomentuj!

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.