Třebíč, pierwsze kroki


Třebíč to malownicze miasteczko leżące na rzeką Jihlava w kraju Vysočina. Wśród turystów znany jest głównie z tego, że… . Nie, wróć! Mimo zabytków klasy UNESCO i dogodnego położenia, Třebíč omijają kawalkady autokarów pełnych wycieczkowiczów, a biura podróży zdają się nie pamiętać o istnieniu tego ciekawego miasta. Masz dość przeciskania się przez tłumy ogłupiałych wycieczkowiczów, a chcesz zobaczyć miejsce niebanalne i bezwzględnie warte poznania? Zapraszam cię na spacer po najbardziej malowniczym mieście Vysočiny.

Liczący niespełna 40 tys. mieszkańców Třebíč jest drugim co do wielkości miastem w kraju Vysočina. Nie przypomina średniowiecznego grodu niczym Český Krumlov, nie straszy szkieletami jak Kutná Hora, nie jest nudny i bez charakteru niczym Litomyšl. Swój urok zawdzięcza wielce klimatycznemu kwartałowi zabytkowych domów, znanemu jako Židovská čtvrť. To właśnie starozakonni mieszkający w Třebíči od stuleci nadają miastu specyficzny klimat, którego próżno szukać w innych miastach Czeskiej republiki.

Bez względu na to, czy do Třebíče dotrzesz samochodem czy pociągiem, raczej prędzej niż później trafisz na Karlovo náměstí, który pełni rolę miejskiego rynku. Plac jest ogromny, liczy sobie 22 tys. m2 i jest jednym z największych w całej Czeskiej Republice. W części zajmuje go targowisko, w części przystanki autobusowe oraz parking, co jest niestety normą w wielu czeskich miasteczkach. W zabytkową zabudowę jednej z pierzei wstawiono dwie plomby w postaci hoteli Grand oraz Zlatý Kříž. Budynek tego drugiego kojarzy mi się z domem wczasowym rodem z jakiegoś uzdrowiska. Czy to za sprawą mdłej lekko sanatoryjnej elewacji czy może dzięki parasolom hotelowej kawiarni zajmującej pokaźnej wielkości taras na dachu hotelu.

Najbardziej charakterystycznymi budowlami przy Karlovo náměstí są Malovaný dům oraz Černý dům. Obydwa wyróżniają się spośród innych domów za sprawą czarnych malowideł na elewacji. Malovaný dům pod koniec 16-go stulecia postawił wenecki kupiec Francesco Calligardi i urządził w nim sklep kolonialny. Dziś w budynku znajduje się zabytkowy stereoskop Kaiserpanorama. Černý dům w wybudowano w roku 1637 na zlecenia bogatego mieszczanina Jana Rabla. Obydwa budynki zachowały się w stanie oryginalnym do naszych czasów.

Tak na marginesie, to wydaje mi się, że Czeska republika ma dość poważny problem z pojemnikami na odpady, które ustawiane są dość często w dość zaskakujących i nazbyt często reprezentacyjnych miejscach skutecznie niwecząc urok okolicy.

Z Karlovo náměstí skierujemy się w stronę rzeki Jihlavy i przejdziemy nowym mostem na jej drugi brzeg. Tam, na niewielkim wzniesieniu wzgórzu Hrádek, wybudowano punkt widokowy zwany Masarykova vyhlídka. Z kamiennego tarasu rozciąga się niezbyt efektowny ale miły dla oka widok na część miasta. Najbardziej przykuwają uwagę Městská věž, okropnie brzydka rampa domu handlowego i ukryte pośród wzgórz bloki mieszkalne, które na całe szczęście nie psują panoramy miasta.

Ze wzgórza zejdziemy na brzeg Jihlavy i promenadą przejdziemy do tej części miasta, która bez wątpienia jest najbardziej intrygująca. Židovská čtvrť to labirynt 123 budynków poprzecinany wąskimi uliczkami, małymi placami i pasażami. Są tu między innymi dwie synagogi czy dom rabina. Specyficzna architektura pełna balkonów i werand oraz liczne zakamarki budują niesamowity klimat.

Do Třebíče przyjechaliśmy w dniu festynu „Oživené židovské město”, co nijak się miało do spacerowania w spokoju po klimatycznych wąskich uliczkach. I tu odczułem różnicę między miastem mega turystycznym jakim jest na przykład Český Krumlov, a mniej popularnym miejscem, które warto odwiedzić. Bo mimo imprezy i większej niż za zwyczaj ilości ludzi, po ciasnych uliczkach dało się chodzić, bez konieczności przeciskania się przez dzikie tłumy. A i klasa turystów – bo w tłumie słychać było różne języki – jakby nieco inna była. W ogóle poza epicentrum wydarzenia, Třebíč był wręcz senny.

Židovská čtvrť zostaje za nami, a my skierujemy swe kroki do zamku i bazyliki św. Prokopa. Niestety w późny sobotni wieczór obydwie, sąsiadujące ze sobą budowle, można obejrzeć wyłącznie z zewnątrz, ale i tak warto poświęcić na to kilka chwil. Bazylikę w stylu romańskim wybudowali Benedyktyni w latach trzydziestych 13-go stulecia. Pałac, będący pierwotnie benedyktyńskim klasztorem, jest o ponad 200 lat starszy od bazyliki. W 16-tym stuleciu klasztor przebudowano na pałac. Obecnie w zamku mieści się Muzeum Vysočiny.

I na tym zakończmy nasz pierwszy spacer po Třebíču, resztę atrakcji pozostawiając na kolejną wizytę. Bo kilka godzin to trochę mało, by zobaczyć całe miasto. W przeciwieństwie do Czeskiego Krmlowa, Třebíč zachęca do powrotu. Do obejrzenia zostały nam między innymi: cmentarz żydowski, muzeum w zamku, nowsza część miasta oraz trzy wieże widokowe. Jest tu też kilka sympatycznych knajpek i kawiarni, które nie są punktami żywienia hurtowego, więc można liczyć na dobra kuchnię. A skoro już o jedzeniu mowa, to Třebíč  jest siedzibą wytwórni kultowych lemoniad ZON. O ile Kofola to wymysł typowo komunistyczny i powiedzmy sobie to szczerze, raczej dla hmm… „koneserów dziwnych smaków”, tak lemoniady ZON produkowane w Třebíču od 1879 roku daje się pić z przyjemnością.

Třebíč mnie pozytywnie zaskoczył. Bo z miejscami z listy UNESCO od dawna mam pewien problem. Odwiedziłem już kilkadziesiąt miejsc wpisanych na listę kulturowego dziedzictwa i większość z nich nie zrobiła na mnie jakiegoś piorunującego wrażenia. To znaczy były ładne ale… znam ładniejsze, ciekawsze, bardziej klimatyczne, które na liście UNESCO nie są. Więc nie ma się co podniecać na dźwięk UNESCO, bo to żadna gwarancja, że zobaczysz coś spektakularnego. Doskonałym przykładem jest choćby historyczne centrum Wiednia, które unikatem może być dla historyków, ale zwykły śmiertelnik znajdzie przynajmniej dwa piękniejsze i bardziej porywające miejsca w europejskich stolicach (o całym świecie nie wspominając), niż wiedeńska starówka. No ale tak już jest, że gdzie odznaczenia przyznaje jakiś komitet, tam miejsce na układy i politykę.

Třebíč choć ładny i klimatyczny, nie został jeszcze odkryty przez zachodnie i azjatyckie biura podróży. Póki co w mieście spotkamy w większości turystów indywidulanych i mam nadzieję, że duże zorganizowane grupy wycieczkowiczów jeszcze przez dłuższy czas będą omijać to miasto. Na całe szczęście Třebíč nie jest aż tak ładny jak Český Krumlov, leży od Pragi dalej niż Kutná Hora a i dojazd jest nieco gorszy, więc minie jeszcze trochę czasu nim urokliwa Židovská čtvrť zostanie zadeptana przez mało rozumiejący tłum.

2 myśli w temacie “Třebíč, pierwsze kroki

  1. z UNESCO jest ten problem, że to dany kraj zgłasza jakieś miejsce i dopiero potem komitet może go ewentualnie uznać. Jeśli politycy w danym kraju doszli do wniosku, że opłaca im się lansować tą miejscowość, a nie inną, to wtedy rzeczywiście niekoniecznie najciekawsze tereny znajdują się na liście (choć na pewno władzom zależy, aby tych miejsc było jak najwięcej, bo przyciągają turystów). Fakt – kilka razy sam stwierdziłem, że trochę chyba przesada z UNESCO dla danej lokacji, ale jednak zazwyczaj nie byłem zawiedziony.

    A co do Trebica (czy Trebici, bo to chyba rodzaj żeński?) to do Prokopa też nie udało mi się wejść 😦

    Polubienie

A Ty co o tym sądzisz? Podziel się opinią i skomentuj!

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.