Zamek Bouzov, mroczny klejnot Środkowych Moraw


Leżący niecałe 35 km od centrum Ołomuńca zamek Bouzov zwany jest „romantycznym klejnotem Środkowych Moraw”. Jednak biorąc pod uwagę jego mroczne wnętrza i ponurą historię, trudno o bardziej niedopasowany przydomek.

Choć budowla pochodzi z XIII wieku, wnętrza zamku Bouzov bardziej przypominają pałac niż twierdzę obronną. Brak im typowej dla zamków surowości i prostoty. Stało się to głównie za sprawą pożaru, który wybuchł na zamku w XVI wieku i bardzo poważnie uszkodził budowlę. Podczas odbudowy zmieniono przeznaczenie zamku z typowo obronnego na siedzibę szlachty, co wiązało się z podniesieniem standardu wyposażenia wnętrz.

Przez wieki Bouzov, jak większość zamków, przechodził z rąk do rąk. W połowie XV wieku był w posiadaniu panów z Poděbrad i to właśnie tu narodził się słynny czeski król Jiří z Poděbrad, który jako jedyny czeski monarcha doczekał się własnej stacji metra. Pod koniec VII wieku zamek został sprzedany zakonowi krzyżackiemu, a podczas II-giej wojny światowej był siedzibą nazistów i służył do bliżej niesprecyzowanych lecz rozpalających wyobraźnię celów okultystycznych. Jednak o tym ostatnim fakcie zamkowi przewodnicy milczą.

Zamek Bouzov można zwiedzać wyłącznie z przewodnikiem. Do wyboru jest pięć tras, z czego jedna przeznaczona głównie dla dzieci – przewodnikowi towarzyszy stworek Ognik, a po zakończeniu zwiedzania każde dziecko dostaje rycerski glejt. Ja zdecydowałem się na trasę pierwszą „Zamek się przedstawia”, która obejmuje większość reprezentacyjnych pomieszczeń. Dość interesująca jest także trasa „Jak buduje się średniowieczny zamek”, która skupia się na zagadnieniach technicznych, a trasa zwiedzania prowadzi między innymi przez umywalnie, kuchnie, kotłownię oraz tajemne komórki i korytarze. Jednak tą atrakcję zaplanowałem sobie na przyszły rok.

Trasa podstawowa prowadzi przez apartament arcyksięcia, starą kancelarię, jadalnię wielkiego mistrza, sale filarową, myśliwską i rycerską, kapitularz, kaplicę i zbrojownię. Pomieszczenie są w pełni umeblowane więc do oglądania jest naprawdę dużo intersujących eksponatów. Do ciekawostek można zaliczyć przepiękne piece kaflowe, których w zamku jest 30 różnych pieców kaflowych, elektryczną instalację do przywoływania służby oraz przyciski do papieru wykonane z cegieł pochodzących z zamku w Malborku. Te ostatnie można zobaczyć w pracowni w apartamencie arcyksięcia Eugeniusza.

Jak już wspominałem, w czasie II-giej wojny światowej zamek był opanowany przez oddziały SS. Na zamku stacjonował między innym najwyższy dowódca SS, Heinrich Himmler. Jegomość ten wraz ze swymi najbliższymi współpracownikami był bardzo zainteresowany mistycyzmem i okultyzmem. Podobno podczas ich obecności na Bouzovie wielokrotnie przeprowadzono różne okultystyczne obrzędy, choć wiarygodnych dokumentów potwierdzających te przypuszczenia brak. Podobnie jak brak potwierdzenia, że pod zamkiem znajduje się rozległa sieć podziemnych korytarzy. Mimo wszystko, zamek ma opinię tajemniczego, a opowieści o tym, że jest siedzibą nieczystych mocy sięgają XIV wieku. Osobiście nie mam nic przeciwko, choć nie za bardzo w to wierzę. No, ale kto nie lubi historii o duchach, prawda?

Zwiedzanie zamku to wydatek od 80 do 170 koron, w zależności od wybranej trasy. Moja trasa kosztowała 150 koron i uważam, że to były bardzo dobrze wydane pieniądze. Zwłaszcza, że obiekt uczestniczy w programie Klíč k památkám, więc realna cena wstępu jest niższa.

Żądnych opowieści z dreszczykiem odsyłam do wydania specjalnego magazynu Enigma, w którym znajdziecie 66 opowieści o nawiedzonych zamkach w Czechach i na Słowacji.


Na koniec mała dygresja. Jak wspominałem, król Jiří z Poděbrad, jako jedyny czeski monarcha doczekał się własnej stacji metra. Okolice tej „królewskiej” stacji metra wraz náměstí Jiřího z Poděbrad zwanego Jiřák to jedno z moich ulubionych miejsc w Pradze. Organizowane są tam świetne farmerskie tragi [Farmářské tržiště Jiřák], na których można kupić prosto od producentów doskonałej jakości mięso, wędliny, nabiał oraz warzywa i owoce. Podczas  targu można też całkiem fajnie pojeść, posłuchać muzyki na żywo i ogólnie miło spędzić czas. W okolic świąt targ przekształca się w jarmark adwentowy. Jeśli komuś mało, to w okolicy działa kilkanaście różnych sklepików, kafejek i knajpek. Znajdziesz tam praską filię Mikro Farmy, piekarnię w której można kupić fenomenalny chleb, czy donuterię, w której sprzedają jedne z najlepszych donutów w Pradze. Ogólnie okolica ma bardzo fajny choć mało czeski klimat, bo wszystkie te przybytki przyciągają ekspatów. Jest bardzo międzynarodowo a mało turystycznie. Jeśli chcesz sobie zrobić przerwę od swojego praskiego city break, to okolice placu Jiřího z Poděbrad są do tego idealne. Zadowoleni będą także miłośnicy architektury sakralnej, bo stojący na placu Kościół pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa [Kostel Nejsvětějšího Srdce Páně] wygląda imponująco i warto na niego rzucić okiem choć na moment.

Praska filia Mikro Farmy. Tu wpadamy na pyszny obiad oraz kupujemy wędlinę, by potem nie marudzić bez sensu, że „czeskie wędliny to takie bez smaku są”.
Na Jiřáku kupisz też pyszny chlebuś, nawet taki bez kminku.
Oraz przetwory, które mogą być świetną pamiątką z Czech, zwłaszcza jeśli dołożysz do tego kilka butelek piwa.

A Ty co o tym sądzisz? Podziel się opinią i skomentuj!

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.