Prawdziwie Czechy są na prowincji

Niedawno pod jednym z wpisów zastałem komentarz: „Jeśli chce się przeżyć kulinarną przygodę z autentycznym wspaniałym czeskim jedzeniem w dodatku za 1/4 ceny praskiego, trzeba po porostu ominąć Pragę, ba ominąć wszystkie miasta powyżej 30.000 mieszkańców (o co w Czechach nie trudno bo wielu dużych miast tam nie ma). Prawdziwe Czechy są na „prowincji”.
Cóż mogę powiedzieć? Chyba jedynie tyle: tak bardzo nieprawda! Oto dlaczego…

Nawet nie zliczę ile razy słyszałem zdanie „Prawdziwe [tu wstaw nazwę dowolnego kraju] są na prowincji. Ewentualnie drugą wersję tej tezy „Bo stolica to nie są prawdziwe [i tu ponownie wstaw nazwę dowolnego kraju]. Z całym szacunkiem dla myślących w ten sposób, ale… opowiadacie bzdury!

Po pierwsze, bardzo bym chciał się dowiedzieć, co to są te „prawdziwe Czechy, Włochy czy inny kraj”. Tak samo jak bardzo mnie interesuje, czym jest te „autentyczne czeskie, gruzińskie czy też inne jedzenie”. Niestety im dłużej o tym myślę, tym bardziej dochodzę do wniosku, że żadne „prawdziwe” czy „autentyczne” nie istnieje. Nie, przepraszam. Oczywiście, że istnieje, ale wyłącznie w ludzkich wyobrażeniach. Każdy kraj składa się z dużych miast i tej wychwalanej prowincji. W każdym kraju mieszkają ludzie bogaci i biedni. I wszyscy, bez względu na miejsce zamieszkania i status społeczny mają wpływ na kulturę danego kraju, co za tym idzie także na lokalną kuchnię. Jasne, że w dużych miastach jada się inaczej niż na prowincji, ale w obecnych czasach wynika to już głównie z dostępności składników, bo dostęp do wiedzy dzięki internetowi ma każdy. I nie potrafię zrozumieć, skąd przekonanie, że mieszkańcy dużych miast nie wnoszą żadnego wkładu w kulinarne dziedzictwo swojego kraju. Przykład? Proszę bardzo! Chyba każdy, kto był w Czechach wie co to są chlebíčky. Czy się to komuś podoba, czy nie, chlebíčky zostały wymyślone w Pradze, a nie na czeskiej prowincji. Ot, psikus.

Po drugie, nie mam pojęcia czemu tak wiele osób zakłada, że mieszkańcy dużych miast nie posiadają wiedzy o swojej kuchni narodowej oraz, że w dużych miastach nie egzystuje kuchnia regionalna. To, że na mieście jest masa barów sushi, a na każdym rogu sprzedaje się sojowe latte, nie znaczy, że mieszkańcy dużych miast nie jedzą dań kuchni regionalnej. Duże miasta są duże, więc i wybór knajp większy. To, co na prowincji widać na pierwszy rzut oka, w dużym mieście może być ukryte pośród wielu innych rzeczy. Jeśli ktoś w Pradze nie może znaleźć tradycyjnych dań kuchni czeskiej oznacza jedynie tyle, że źle szuka. W Pradze, jak i wielu innych dużych czeskich miastach funkcjonuje wiele stołówek, jadłodajni i restauracji serwujących kuchnię tradycyjną. Wbrew temu, co się niektórym wydaje, hovězí guláš czy inna svíčková na smetaně dostępne są na terenie całej Republiki, a ich smak zależy jedynie od tego, ile konsument jest w stanie za nie zapłacić, a nie od miasta, w którym są serwowane. Ponieważ… patrz „po trzecie”.

Po trzecie, różnice cen… . Nie można porównywać cen dań, bez porównania standardu lokali. W Pradze działa wiele stołówek, w których można zjeść obiad za 120 koron, i będzie to jedzenie przyzwoitej jakości. Jasne, są miejsca, tak w małych miastach jak i dużych, które oferują denní menu w cenie 80-90 koron, ale jest to jedzenie bardzo niskiej jakości, którego smak ratują glutaminian sodu i spółka. Znam też prowincjonalne restauracje, które cenami dorównują drogim praskim restauracjom. Każdy, kto ma choć podstawowe pojęcie o gastronomii zdaje sobie sprawę, że dobry produkt kosztuje. I tu nie ma cudów – dobrej jakości mięso, warzywa czy nabiał są drogie. Wbrew pozorom ceny składników są bardzo podobne na prowincji jak i dużych miastach. I te hurtowe, i te detaliczne. Na prowincji ceny w stołówkach i barach są praktycznie takie same. Czasy prowincjonalnej sielskości się dawno skończyły. Czy to w dużym mieście czy na prowincji, gotuje się praktycznie z tych samych składników, a żywność organiczna nie trafia do wiejskich jadłodajni, które za posiłek liczą grosze, tylko do topowych restauracji, gdzie za obiad płaci się krocie.
Choć może się to wydawać dziwne, nawet w Pradze mieszkają też ludzie biedni i biedniejsi, którzy jeść coś muszą. Wystarczy popatrzeć na klientelę kultowego lokalu Restaurace U Rozvařilů, położonego w samym sercu Pragi, w którym znaczącą część klientów stanowią mieszkający w pobliżu emeryci. Czeskim emerytom się nie przelewa, nawet jeśli są Prażakami, co nie znaczy, że żywią się pomyjami. W Pradze jest wiele miejsc, w których mniej zamożni Prażacy mogą zjeść tradycyjny obiad dobrej jakości w rozsądnej cenie. Tyle, że takie miejsca z reguły mają gorszą lokalizację i nie wydają fortuny na reklamy, więc trzeba wykazać nieco wysiłku, by je znaleźć.

Po co o tym piszę? Bo nie można kraju wykastrować z dużych miast i liczyć na „prawdziwość i autentyzm”. Chcesz poznać kulinarnie jakiś kraj? Nie ograniczaj się! Jedz często i wszędzie. Szansa, że w Pradze trafisz na doskonałą tradycyjną kuchnię, jest taka sama, jak szansa na to, że na prowincji trafisz na nieuczciwego restauratora, który będzie serwował jakieś popłuczyny. O kunszcie kulinarnym nie decyduje miejsce serwowania potrawy, a wrodzone wyczucie smaku osoby, która ją gotowała.

 

Jedna myśl w temacie “Prawdziwie Czechy są na prowincji

  1. 100 % się zgadzam znalazłem knajpy w Pradze z bdb jedzeniem za małe pieniądze (nie w godz taniego jedzenia bo zawsze mam hotel ze śniadaniem i te godziny mi nie pasują ) tylko trzeba szukać co nie jest trudne jak ma się bilet 24h mógłbym podać z 50 przykładów często do tych knajpek wracam ceny z piwem 2-4 i dwa dania do 200 kc.Jak to piszą na prowincji kilka razy knajpa poległa np,Cercany przy dworcu spadający tynk z sufitu farba spadała ze ścian a jedzenie w raz z 1 piwem 140kc dzienne meni była to breja typu mięso zmielone z budą ziemniaki pure litr mleka na kg ziemniaków obrzydliwe.Dla niedowiarków knajpa do której jadę zjeść i napić się piwa prawie zawsze jak tam jestem przystanek Malowanka tr 22 ,23 koło hotelu Pyramida wystarczy przejść z przystanku przez ulicę tanie czeskie prawdziwe jedzenie od mięs po knedliki to knajpa ,a zwykły bar typu kuchnia czeska taki jak w centrum z kosmicznymi cenami to Centrum obchodni dum na 1 piętrze też tr 22 tylko w drugim kierunku jedzenie od 60 kc zupa 25 kc polecam placek ziemniaczany z mięsem pychota za 85 kc knedliki też w podobnej cenie.Naprawdę jak kolego pisał nie trzeba jechać na prowincję żeby w Pradze poczuć klimat.PS a dla tych którzy chcą zjeść jak czeski robotnik polecam stołówkę pracowniczą koło hotelu Abito jedzą tam pracownicy kolei bo tam jest ich baza czynne chyba do 15 wszyscy mogą tam kupować, ale ceny za danie od 40 kc i czujesz się jak mieszkaniec Pragi.

    Polubienie

A Ty co o tym sądzisz? Podziel się opinią i skomentuj!

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.