Jak przeżyć w czeskim pociągu

Podróżowanie pociągiem po Czechach jest bardzo przyjemne. Bogata sieć połączeń, czyste pociągi, tanie bilety… . Nic, tylko jeździć. Jednak nim zasiądziesz w wagonie, powinieneś poznać kilka faktów o czeskiej kolei, by uniknąć niespodzianek.

Jeśli nie czytałeś wpisu o tym, jak przeżyć na czeskim dworcu kolejowym, zrób to koniecznie. Przecież każda podróż pociągiem zaczyna się i kończy na dworcu. Tym razem kolej na kilka rad, dzięki którym twoja podróż pociągiem stanie się prawdziwą przyjemnością.

Fundamentalną różnicą między czeskimi a polskimi kolejami jest sposób traktowania pasażerów. W Czechach pasażer jest klientem, kupuje usługę i ma być z niej zadowolony. W Polsce pasażer w dalszym ciągu jest petentem, którego pracownicy kolei mają w głębokim poważaniu. I fakt, że prócz betonu w postaci PKP Intercity czy PolRegio mamy pierdyliard lokalnych przewoźników, nic tu nie zmienia.

W podróży różnie bywa, czasami z barku czasu, nie da rady kupić biletu przed wejściem do pociągu. W tej sytuacji w Polsce MUSISZ wsiąść pierwszymi drzwiami od czoła składu, gdzie urzęduje drużyna konduktorska i karnie czekać aż pojawi się konduktor i sprzeda ci bilet. W Czechach nie musisz wsiadać ani pierwszymi drzwiami, ani biegać po całym składzie w poszukiwaniu konduktora. Znajdź wolne miejsce, usiądź i czekaj, aż konduktor sam przyjdzie. I gwarantuję ci, że nie poczekasz zbyt długo, bo konduktor robi pełen obchód po każdej stacji. Gdy się zjawi, mówisz, że chcesz kupić bilet i po sprawie. Wyjątkiem są tak zwane „pociągi bez obsługi” oznaczone i w rozkładzie, i informacją umieszczoną na drzwiach pociągu. W takim pociągu konduktora brak, bilet trzeba kupić wcześniej, a po wejściu do pociągu skasować go w kasowniku. Rozwiązaniem pośrednim bywa, że bilety sprzedaje i sprawdza maszynista. Ot, urok niewielkich wozów motorowych.

Kolejna sprawa, to miejscówki. Polacy wychwalają czeskie koleje, że to, że zakup miejscówki nie jest obowiązkowy (prócz Pendolino i wybranych IC), podczas gdy PKP Intercity wciska je obowiązkowo. Fakt, miejscówki mieć nie musisz, ale… w wielu przypadkach warto ją kupić. Czeskie pociągi na głównych trasach bywają bardzo obłożone. Od piątku do niedzieli w wielu składach panuje tłok i zdobycie wolnego miejsca bywa problematyczne. Zwłaszcza, że z miejscówek zaczyna korzystać coraz więcej Czechów. Czemu? Bo ČD dodają miejscówkę gratis do większości biletów zakupionych przez internet. Ot, taki bonus, za to, że korzystasz z samoobsługi, zamiast robić kolejki do kasy. Miejscówkę tym bardziej warto kupić, gdy wieziesz rower. W każdym pociągu jest określona ilość miejsc do przewozów rowerów i jeśli wszystkie okażą się zajęte, zostaniesz na peronie. Nie ma szans, by konduktor pozwolił ci na blokowanie przejść czy przedsionków.

Skoro już o miejscach mowa, czeskie koleje starają się zadowolić wszystkich pasażerów. Składy dalekobieżne zestawione są zarówno z wagonów z przedziałami, jak i bezprzedziałowych. Praktycznie we wszystkich pociągach dalekobieżnych dostępne są miejsca w przedziałach dla samotnie podróżujących pań, podróżnych z dziećmi (czasami w komplecie z dziecięcym kinem) oraz osób na wózkach inwalidzkich. Wybór konkretnego miejsca nie jest problemem, bo kupują bilet przez internet albo aplikację mobilną, można je wybrać bezpośrednio na planie pociągu. Ot, takie małe udogodnienie, którego w Polsce nie prędko się jeszcze doczekamy. Z resztą, do tematu standardu czeskich pociągów jeszcze wrócę w jednym z kolejnych wpisów.

Kolejna rzecz, która jest odmienna niż w Polsce, to przystanki „na żądanie”. Obowiązują na większości linii lokalnych i regionalnych. Przed takim przystankiem ogłaszany jest komunikat ‚ „zastávka na znamení”  i aby pociąg się zatrzymał musisz, tak jak w autobusie czy tramwaju, wcisnąć przycisk. Na liniach o bardzo małym natężeniu ruchu konduktor na stacji początkowej pyta podróżnych, gdzie kto wysiada, po czym przekazuje te informacje maszyniście. Nieraz bywa tak, że przez większość trasy pociąg nawet nie zwalnia.

Na temat punktualności czeskich pociągów można w internecie znaleźć całą masę peanów. Szczerze mnie śmieszą i mam wrażenie, że ludzie piszący takie rzeczy zbyt dużo do czynienia z czeską koleją nie mieli. Ponieważ czeskie pociągi spóźniają się na potęgę. Mimo tego, te spóźnienia nie są tak dokuczliwe jak w Polsce. Nie jest tajemnicą, że są dwa rodzaje opóźnień – jedne wynikają z planowanych robót torowych, drugie z przyczyn losowych. O ile tych drugich przewidzieć się nie da, tak o pierwszych pasażerowie są informowani na bieżąco. Nawet na etapie zakupu biletu (przez internet, nie w kasie) system ostrzega, że taki a taki pociąg się spóźni. Pod tym względem w Polsce panuje chaos. W przypadku opóźnień spowodowanych wypadkami podróżni też są informowani na bieżąco. Pamiętam, jak w kwietniu tego roku moje Pendolino w drodze do Pragi stanęło w polu. Wystarczyło zerknąć na strony internetowe CD lub do aplikacji, by poznać przyczynę postoju, planowane opóźnienie i… trasę na którą zostanie przekierowany pociąg, bo okazało się że kilkadziesiąt kilometrów dalej ktoś zginął na torach i trasa będzie zablokowana przez kilka godzin na potrzeby prokuratury. Te same informacje przekazywał podróżnym konduktor. Trzeba pamietać, że czeska sieć kolejowa przechodzi poważny remont i opóźnienia są rzeczą oczywistą. Równie oczywisty jest fakt, że podróżni mają prawo wiedzieć, jak rzeczywiście wygląda sytuacja. Najbardziej spóźniają się lokalki, które krzyżowane są z pociągami regionalnymi i dalekobieżnymi. Z jednej strony jest to nieco frustrujące, z drugiej wiem, że w razie przesiadki pociąg na mnie poczeka.

Picie alkoholu w czeskich pociągach budzi wiele emocji wśród turystów z Polski. Można czy nie? Za wypicie piwa lub dwóch nikt złego słowa ci nie powie. To w czeskich pociągach praktyka powszechna. Z puszką piwa w ręku zobaczysz zarówno panów jak i panie. I to bez względu na porę dnia. Piwo w Czechach traktowane jest jak każdy inny napój do momentu… aż zaczniesz sprawiać problemy. Jeśli masz słabą głowę, nie wiesz kiedy przestać lub po alkoholu puszczają ci hamulce, odpuść sobie. Jeśli staniesz się uciążliwy dla współpasażerów, konduktor bez wahania zrobi z tobą porządek. Z tego co widziałem, picie mocniejszych alkoholi też bywa do pewnego stopnia tolerowane. Wracasz w ziemie pociągiem z gór i łykniesz dla rozgrzewki coś mocniejszego – nikt nie będzie robił problemów. W środku lata zaczniesz rozpijać z kumplami butelkę wódki – konduktor szybko wybije ci ten pomysł z głowy. Generalnie, Czechy to taki dziwny kraj, w którym ludzie dużo piją, ale pijanych na ulicach spotkasz znacznie rzadziej niż w Polsce.

Była mowa o piciu, to warto wspomnieć też o jedzeniu. Mam dla ciebie złą nowinę – wagonów restauracyjnych jest coraz mniej. Zastępują je wagony barowe z mocno ograniczonym menu, gasto-wózki z piciem i drobnym przekąskami, automaty lub… nic. Dlatego przed podróżą warto sprawdzić jakie usługi gastronomiczne są świadczone w pociągu i ewentualnie kupić coś na drogę. Jedzenie, jeśli jest, to w dalszym ciągu jest dobrej jakości i w rozsądnych cenach.

Na koniec kilka słów o toaletach. Generalnie, toalety w czeskich pociągach utrzymane są w bardzo dobrym stanie i można z nich korzystać bez obrzydzenia. Jest czysto, dostępne są papier toaletowy, mydło, papierowe ręczniki (a jeśli nie, można bez obaw poprosić konduktora o dokładkę) i… woda w kranie. W starszych składach w dalszym ciągu są toalety z dziurą w podłodze, w nowszych niestety ekologiczne z zamkniętym obiegiem. Niestety, bo ten typ toalet bywa bardzo awaryjny i zepsuta toaleta bywa widokiem dość częstym. Inna sprawa, że awariom bywają winni najczęściej sami podróżni pchający do miski klozetowej tony papieru. Osobiście, w razie problemów, polecam toalety w wagonie pierwszej klasy.

Komentarze

7 thoughts on “Jak przeżyć w czeskim pociągu”

  1. Jak jest w Czechach to nie wiem, bo za wiele tam nie podróżowałem. Ale też nie przesadzajmy, że w Polsce jest tak źle. Jak chodzi o drużyny konduktorskie to absolutnie nie odnoszę wrażenia, że mają pasażera gdzieś. Kiedy ja miałem jakiś problem czy to ze skomunikowaniem czy z czymkolwiek to zawsze drużyna starała mi się pomóc jak tylko mogła. Gdy swego czasu z powodu wypadku uciekło mi skomunikowanie – załatwili mi hotel. Co zaś się tyczy obowiązkowych miejscówek w PKP IC – skoro są darmowe, to bardzo dobrze, że są. Osobiście nie mam ochoty za każdym razem wypędzać z miejsca kogoś bez miejscówki i słuchać jego marudzenia. Na czystość pociągów w Polsce też narzekać nie można. Jeśli chodzi o konieczność wsiadania pierwszymi drzwiami przy braku biletu to w Przewozach Regionalnych nikt tego sztywno nie egzekwuje, trzeba po prostu po wejściu udać się do obsługi i tyle. Choć spółki wojewódzkie lubią akurat się o to czepiać. Z kolei w IC jesli ktoś ma spory bagaż i wsiądzie do pierwszego wagonu a obsługa siedzi gdzie indziej to też nie spotkałem, by robili problemy. Natomiast co do informacji pasażerskiej w przypadkach opóźnień to z tym czasami bywa rzeczywiście u nas problem.

    1. Co do polskich pociągów to zupełnie nie zgodzę się z Krzychem – u nas konduktor jest panem i dyktuje warunki, jeśli to przyzwoity kulturalny człowiek jest naprawdę ok, jeśli trafi się postprlowski buc to niesmak pozostaje długo po wyjściu z pociągu – u naszych południowych sąsiadów tego nie ma, mimo że sporo konduktorów pracuje tam jeszcze od komanczy.

      Podejmę natomiast znacznie istotniejszy dla mnie wątek autora blogu
      cyt.: “Generalnie, Czechy to taki dziwny kraj, w którym ludzie dużo piją, ale pijanych na ulicach spotkasz znacznie rzadziej niż w Polsce”
      1 Odpowiedź czemu się tak dzieje jest bardzo prosta: bo Czesi mają co pić, zamiast pokemonów, marketowych wisienek czy przemysłowej pseudokadarki mają prawdziwe niedrogie i doskonałe wina morawskie.
      2 Zamiast tzw “polskiej 40% czystej” słabo destylowanej wódki, (która polska już nie jest bo w 95% wykupiły ją zagraniczne koncerny) mają swoje lżejsze 30% procentowe ziołówki, nalewki, likiery, które bardzo dobrze smakują, a nie tylko prymitywnie trzepią!
      3 Zamiast niemiecko-holenderskich piwnych koncernów (95% rynku w Polsce) pazernie produkujących psujące zdrowie napoje piwne – bo piwem to nie jest, Czesi mają swoje PRAWDZIWE lokalne Piwo. Istnieją tam setki niewielkich browarów rozsianych po wsiach i miasteczkach i browarów restauracyjnych w których można w jedno południe, bez kaca i rozstroju żołądka, wypić nawet kilkanaście lekkich piw “dziesitek”. O tym że pije się tam piwo jednodniowe, a instalacje często czyści dwa razy na dobę nie będę się rozpisywał, bo temat ten jest w Polsce abstrakcyjny i nieznany bo pojęcie Polskiej piwnej rewolucji jest sztucznym tworem, który jedynie koncerniaki nieco wystraszył naszymi bardzo drogimi i słabo pijalnymi kraftami.

      Wniosek jest bardzo prosty – w Polsce jesteśmy zwyczajnie codziennie groźnie zatruci (oficjalny zamiennik tego słowa to “upojeni”) alkoholem zawartym w płynach wysoko-alkoholowych o bardzo niskiej jakości.
      W Czechach pije się Piwo i Wino świadomie czyli dla smaku i długiego spędzenia czasu z przyjaciółmi.

Leave a Comment