Jarmark adwentowy w Pradze

Podobno praskie jarmarki adwentowe są w ścisłej światowej czołówce jeśli chodzi o świąteczną atmosferę. Niepowtarzalny klimat Pragi, pyszne lokalne jedzenie, dochodzący zewsząd aromat grzanego wina… . Po raz kolejny odwiedziłem Pragę w okresie adwentu i odnoszę wrażenie, że te wszystkie pochwały są nieco na wyrost.

Jak co roku, w Pradze jarmarków świątecznych urządzono kilka. Ten największy i podobno najładniejszy odbywa się w centrum Pragi, na Staroměstském náměstí. Patrząc na budki i świąteczne dekoracje nie mogłem się oprzeć wrażeniu, że od lat nie zmieniło się tu prawie nic. Ten sam układ stoisk, te same dekoracje. Tylko z roku na rok ceny coraz bardziej absurdalne.

Część świątecznych straganów postawiono na Placu Wacława. Ceny totalnie kosmiczne, a jedzenie fatalnej jakości. Czechów tam nie ma za grosz, z turystami też kiepsko. Pazerni sprzedawcy zbliżyli się bardzo blisko granicy, przy której przyjezdni mówią “nie, dziękuję”. I nie ma się co dziwić, bo 90 koron za 200 ml wodnistego grzanego wina to gruba przesada. Zwłaszcza, że przy wielu restauracjach uruchomiono sprzedaż gorących napitków za połowę tej ceny.

Zamek na Hradczanach też ma swój adwentowy jarmark. Miejsce niby zobowiązuje, ale gdzie tam. Kilka straganów bez żadnej atmosfery. Na straganach tandetne upominki i jedzenie, które woła o pomstę do nieba. To tam widziałem najdroższą bułkę z parówką w całej Republice. Jedyne 120 koron. Dodatki w postaci musztardy i keczupu dodatkowo płatne. Smutne to.

Zdecydowanie lepiej było na Náměstí Míru. Jarmark malutki ale zarówno serwowane jedzenia jak i sprzedawane towary nieco ciekawsze niż w centrum. A i ceny jakby bardziej normalne.

Osobiście liczyłem na coś więcej. Ciekawsze i lepsze niż gdzie indziej jedzenie. Wyjątkowe rękodzieło. Coś, co pozwoliłoby mi powiedzieć „tak, było ekstra, MUSISZ to sam przeżyć”. Niestety nie znalazłem niczego takiego. Jedzenie było dalekie od zachwycającego. Królowały odgrzewane placki ziemniaczane, kiepskiej jakości kiełbasy i trdelnik. Praska szynka, która powinna być wizytówką miasta była parodią oryginału. Ja wiem, że dla Azjatów to i egzotyczne przysmaki. Rozumiem też, że właściciele straganów serwowali rzeczy nieco gorszej jakości, bo goście i tak się nie znają i nie docenią… Rozumiem, ale zdecydowanie nie pochwalam. Tak samo jak nie pochwalam bladych i nieprzyprawionych placków ziemniaczanych czy langoszy z proszku. Mimo licznych prób nie udało mi się trafić na dobry svařák. Nie ten smak, nie ten aromat.

Zobacz też: Czego spróbować na jarmarkach świątecznych w Czechach

Podsumowując, z całą pewnością warto zobaczyć Pragę w świątecznym opakowaniu. Jest bezsprzecznie urocza, bo całe miasto jest przystrojone świątecznymi dekoracjami. Jednak by poczuć prawdziwą świąteczną atmosferę lepiej wybrać się do Brna czy Ołomuńca. Tam jest zdecydowanie bardziej „po czesku”, bardziej świątecznie i klimatycznie. Kiełbaska z pobliskiej farmy smakuje znacznie lepiej, niż nawet ta najlepsza, ale z dużego zakładu przemysłowego. A i placki smaży się inaczej, jeśli w kolejce stoją znajomi i sąsiedzi, a nie anonimowi turyści. I właśnie tym wygrywają bożonarodzeniowe jarmarki urządzane w mniejszych miastach. Ołomuniec rozpieszcza, Brno dzięki wymagającym kulinarnie mieszkańcom i sporej ale akceptowalnej grupie turystów jest smaczne i kosmopolityczne, a Praga… Praga jest najbardziej popularna.

Jarmark adwentowy w Pradze

Komentarze

1 thought on “Jarmark adwentowy w Pradze”

  1. Nie ukrywam, sama z chęcią wybrałabym się na jarmark, ale dla mnie zbyt wiele ludzi jest we Wrocławiu- nie wiem jak przeżyłabym ten natłok w Pradze! Pozdrawiam serdecznie: )

Comments are closed.