Książka kucharska „Chutě a vůně slovácké kuchyně“

Za porządną książką traktującą o lokalnej kuchni czeskiej chodziłem już od dłuższego czasu. Choć w księgarniach książek kucharskich nie brakuje, są to z reguły mało ciekawe pozycje rodem z minionego ustroju lub byle jaka masówka, redagowana na zasadzie „przepisy weźmiemy z internetu, zdjęcia damy ze stocku i pójdzie”. Gdy podczas buszowania wśród pamiątek w biurze informacji turystycznej w Uherskim Hradišciu trafiłem na „Chutě a vůně slovácké kuchyně“ nie zastanawiałem się długo i książkę kupiłem.

Na początek może wyjaśnię, o co chodzi z tytułem książki, który brzmi „Chutě a vůně slovácké kuchyně. Kuchařka tradičních pokrmů na Slovácku II”. Jestem pewny, że większość z was w tym miejscu pomyślała „czemu na blogu o Czechach, zamieszcza recenzję słowackiej kuchni?”. No cóż. O tym, że język czeski to pułapka na Polaków, pisałem już wielokrotnie. Tytuł tej książki jest zdradliwy, chyba, że ktoś dobrze orientuje się w geografii Czeskiej Republiki. Otóż nie chodzi tu o Słowację, a o Slovácko, czyli region zlokalizowany na południowym wschodzie Moraw, przy granicy ze Słowacją. Tak dla jasności, po czesku „słowacka kuchnia” to „slovenská kuchyně“, a sama „Słowacja“ to „Slovensko“, której nie należy mylić ze „SIovinsko“, bo to oznacza „Słowenia“. No i teraz już wszystko jasne.

Wróćmy do książki. Składa się z obszernego wstępu traktującego o regionalnej kuchni Slovácka. Jest o składnikach, zmianach w jadłospisie wynikających z pór roku, oraz o zwyczajach ludowych, które miały wpływ na kuchnię. Wszystko o okraszone sporą porcją zdjęć. Do tego mamy kilkadziesiąt przepisów na śniadania, zupy, drugie dania i desery. Uzupełnieniem książki jest płyta DVD z czterema odcinkami programu kulinarnego. Jest co poczytać, na co popatrzeć i co ugotować.

Przepisy zamieszczone w książce zdecydowanie nie należą do dietetycznych. Wymagają składników prostych, ale dobrej jakości. Niektóre z przepisów są dość pracochłonne. Nie ma co ukrywać, nie jest to książka, z której można gotować na co dzień. Ale jeśli już gotować się zacznie to otrzymamy cudowny comfort food, który wprawi w błogość każdy brzuszek.

Sposób przyrządzania potraw został opisany dość prostym językiem, więc osoby nieznające czeskiego bez problemu przetłumaczą przepisy choćby przy pomocy google translator. Jednak wymagane jest pewne doświadczenie w gotowaniu. Jeśli kogoś przerażają zwroty typu „dodać wody ile mąka zabierze” czy „ przyprawić do smaku” to ta książka nie jest dla niego. Przepisy, w większości, pochodzą od gospodyń domowych, które jak każdy, kto ma doświadczenie gotują na oko. Redaktorzy nie ingerowali zbytnio w treść, by jak najwierniej oddać ducha regionalnej kuchni. Wyszedł z tego taki babciny notatnik, i jak dla mnie to zaleta, nie wada.

Jeśli chodzi o samą książkę to wydano ją niezwykle starannie. Jest sztywna okładka, grubi kredowy papier, zakłada. Strony są zszywane, a nie klejone, więc nic się nie rozpadnie. Idealna rzecz na elegancki prezent. Cena także nie przeraża. 300 koron, za tak starannie wydaną pozycję to kwota bardzo rozsądna, zwłaszcza w porównaniu z cenami innych „pamiątek”.

Skomentuj wpis

Udostępnij
Przypnij
Tweetnij
Udostępnij