ZOO Brno

Brno to drugie co do wielkości miasto Republiki czeskiej, więc można się spodziewać, że brneński ogród zoologiczny będzie zadbany i ciekawy. Czy jest tak w istocie i zoo w Brnie stanowi chlubę miasta?

Zoo w Brnie jest domem dla ponad 400 gatunków zwierząt. Mieszkają w nim m.in. tygrysy sumatrzańskie, niedźwiedzie kamczackie, lisy polarne, wilki arktyczne, rysie, bobry. W przeciwieństwie do niektórych ogrodów zoologicznych, ten w Brnie nie specjalizuje się w jakimś konkretnym regionie świata, więc jest wszystkiego po trochu. W brew pozorom 400 gatunków to wcale nie tak dużo. Gdy odejmiemy mało ciekawe zwierzęta kopytne to do oglądania nie zostaje wiele. W dodatku nawet niegroźne zwierzęta są odizolowane od zwiedzających. Próżno szukać tu wybiegów na które można wejść, choć w wielu innych ogrodach to praktycznie standard. Nie obejrzysz tu z bliska lemura, małpki czy kangura. Poza jednym dość leciwym i mocno zaniedbanym pawilonem tropikalnym reszta ekspozycji znajduje się na świeżym powietrzu. Dominują olbrzymie wybiegi więc zobaczenie niektórych zwierząt albo graniczy z cudem, albo parzy się na nie z takiej odległości, że przydałaby się lornetka, bo niestety dostęp do większości wybiegów jest tylko z jednej strony.

Ogród zoologiczny to nie tylko zwierzęta ale i otoczenie. Problem w tym, że w brneńskim ogrodzie zoologicznym ogrodu jest bardzo mało. Szeroka wyasfaltowana arteria, niczym autostrada przebiega przez cały teren, co bez wątpienia jest zbawieniem dla rodziców z dziećmi w wózkach. Odchodzące od niej odnogi, są równie zachęcające, co uliczki na strzeżonym osiedlu. Zdecydowanie brakuje ławek, schronienia przed słońcem w upalne dni i przytulnych miejsc, w których się można choć na chwilę zaszyć i odpocząć. Nie wiem jakim budżetem dysponuje brneński ogród zoologiczny, ale zakładam, że większym niż znacznie mniejsze miasta typu Zlín czy Jihlava, w których ogrody zoologiczne są o niebo lepsze. Więc chyba komuś brakuje pomysłu na to, jak przestrzeń zaaranżować w sposób atrakcyjny dla zwiedzających. Bo nie czarujmy się, ale postawienie jakiejś małej architektury, urządzenie kwietników i zaaranżowanie miejsc, w których miło będzie chwilę posiedzieć to niewielkie koszty w porównaniu z budowaniem nowych wybiegów.

Do dłuższego pobytu w zoo nie zachęca też oferta gastronomiczna. Jedyna restauracja zlokalizowana jest praktycznie przy samym wejściu do ogrodu. Pomysł nietrafiony, bo mało kto zaczyna bądź kończy zwiedzanie na wizycie w restauracji. Prócz restauracji działają jeszcze bistro przy afrykańskiej wiosce i mała budka z przekąskami przy pawilonie tropikalnym. Bistro położone jest w fajnym miejscu. W środku zoo, na szczycie wzgórza. Jest gdzie usiąść i na co popatrzeć. Niestety jest to jedyne rozsądne miejsce, gdzie można coś zjeść, więc nic dziwnego, że przeżywa oblężenie. Jeśli nie przeszkadza ci kilkunastominutowe stanie w kolejce do kasy i podobny czas oczekiwania na zamówienie to nie wyjdziesz głodny. Ja się poddałem, gdy policzyłem, że w kolejce do kasy czeka 26 osób. Pobliska budka z przekąskami oferuje głównie langoše, frytki, párky v rohlíku oraz słodkości. Jak na lekarstwo jest też automatów z kawą i napojami. Jeden przy wejściu do zoo, dwa przy pawilonie tropikalnym.

W tym pawilonie toczy się całe kulinarne życie zoo.

Kiepsko jest także z toaletami. Jest ich pięć. Z czego trzy, w odległości kilkudziesięciu metrów od siebie, zlokalizowane są… tak, przy wejściu! Kolejna (i jedyna o przyzwoitym standardzie)przy dziecięcym zoo. Tam znajduje się także miejsce do przewijania niemowląt. Jeden (!) na całe zoo! Ostatnia toaleta jest przy egzotarium. Nie wiem jak część damska, ale w męskiej zamiast pisuarów jest coś w rodzaju stalowej rynny, a do kabin lepiej nie wchodzić. Słabiutko.

Do brneńskiego zoo najlepiej przyjechać komunikacją miejską, bo parking praktycznie nie istnieje. Co prawda zlokalizowano go bardzo dogodnie, praktycznie przy samym wejściu, jednak mieści w porywach do 14 aut. Żeby zwiedzający zoo nie utrudniali życia okolicznym mieszkańcom, na uliczkach dochodzących do zoo obowiązuje zakaz parkowania dla aut nieposiadających zezwolenia. Więc pozostaje tylko komunikacja miejska. Na szczęście przystanek tramwajowy jest blisko, a linia #1 kursuje bardzo często. W dodatku jest obsługiwana przez pojemny tabor niskopodłogowy, więc nawet podróż z wózkiem nie stwarza problemów. Podróż z centrum miasta zajmuje około 25 minut.

ZOO w Brnie jest zwyczajnie nijakie. W przeciwieństwie do ogrodów w Pilznie czy Pradze nie ma tam niczego, co zapadałoby w pamięć. Ani niczego, do czego chciałoby się wrócić. Nie jest to także na tyle przyjazne miejsce, by cały dzień spędzić w fajnym otoczeniu na świeżym powietrzu. Wejść – przejść – wyjść. Tyle. Jak na dzisiejsze standardy i to, co oferują inne ogrody zoologiczne w Republice to trochę mało. Jeśli masz dość luźne podejście do wydatków, chcesz na chwilę odpocząć od zgiełku miasta, wpadnij na chwilę, pogap się na tygrys i pędź nad zalew. Jeśli rozsądnie rozporządzasz swoim budżetem, daruj sobie zoo, wysiądź przystanek dalej i popływaj statkiem.

Skomentuj wpis

1 thought on “ZOO Brno”

  1. Pingback: Ranking czeskich ogrodów zoologicznych – Pokochaj Czechy

Leave a Comment

Udostępnij
Przypnij
Tweetnij
Udostępnij