Kantory w czeskiej Pradze – na to musisz uważać!

Jakiś czas temu jeden z czytelników zwrócił mi uwagę, zresztą zupełnie słusznie, że kompletnie zaniedbałem temat kantorów w czeskiej Pradze. Kursy mają bandyckie, naciągają turystów, ludzi trzeba ostrzec, a ja nic nie piszę na ten temat. Po trwającym kilka miesięcy reserschu nadrabiam niedopatrzenie, bo kantory wymiany walut w czeskiej Pradze to niestety poważny problem. Continue reading „Kantory w czeskiej Pradze – na to musisz uważać!”

Pociągiem po Czechach – podsumowanie 2017 roku

Plan jest prosty – w ciągu pięciu lat przejechać całą siecią kolejową w Republice Czeskiej. Czemu dwa lata temu przyjąłem te dość szalone postanowienie? Doszedłem do wniosku, że przyszła pora przyjrzeć się Czeskiej republice jaki i samym Czechom od nieco innej strony… Przez ostatnią dekadę zjeździłem ten kraj wzdłuż i wszerz samochodem, i choć dla mnie jest to najwygodniejszy sposób podróżowania, to jednak ma swoje ograniczenia. Po pierwsze, kierowcy umykają pewne rzeczy – przecież najważniejsze, to skupić się na drodze. Podziwianie krajobrazów, owszem, ale przy okazji. Po drugie, podróżowanie własnym autem izoluje od ludzi. A ja jestem typem podglądacza. Lubię obserwować i podsłuchiwać ludzi. Jak się ubierają, co czytają, kupują, jedzą. I chyba najciekawsze – o czym rozmawiają. Uważam, że to świetny sposób na poznanie obcej kultury i zrozumienie świata. A podróże pociągami stwarzają wiele okazji do takich obserwacji. Continue reading „Pociągiem po Czechach – podsumowanie 2017 roku”

Český Krumlov – pierwsze starcie

Republika czeska byłaby bardzo fajnym krajem, gdyby nie turyści – pomyślałem, gdy po raz kolejny nie mogłem przecisnąć się przez tłum rozgorączkowanych Azjatów, dziubiących mnie w plecy parasolkami i wymachującymi przed nosem patykami do selfi. Jedno z najładniejszych i najbardziej klimatycznych czeskich miasteczek, mimo brzydkiej pogody, przywitało mnie ruchem godnym bardziej megalotniska w Dubaju, niż statecznej średniowiecznej mieściny wpisanej na listę UNESCO. Continue reading „Český Krumlov – pierwsze starcie”

Praga dla znudzonych – Žabotlam i linia S41

Dzisiejszy wpis dedykuję nie tylko miłośnikom kolei i transportu, ale także tym, którzy interesują się codziennym życiem i historią Pragi. Macie ostatnią okazję by poznać i pożegnać legendę praskiej kolejowej komunikacji podmiejskiej – kultowe žabotlamy czyli pociągi elektryczne serii 451. Continue reading „Praga dla znudzonych – Žabotlam i linia S41”

Jakimi kartami warto płacić w Czechach

Pytanie, jaką kartą opłaca się płacić w Czechach powraca jak bumerang. Jak do tej pory żaden polski bank nie zdecydował się na wprowadzenie do oferty kont walutowych w CZK wraz z kartami, które pozwalałby na płacenie w Czeskiej Republice bez ponoszenia dodatkowych opłat. Na całe szczęście rynek usług finansowych dla turystów rozwija się prężnie i jest kilka ciekawych rozwiązań, dzięki którym płacąc w podróży możemy zapomnieć o tradycyjnych bankach. Dziś chciałby przedstawić ci trzy usługi świadczone przez firmy z segmentu fintech, dzięki którym możesz zaoszczędzić na bankowych prowizjach od transakcji zagranicznych. Continue reading „Jakimi kartami warto płacić w Czechach”

Brno, magiczne muzeum zabawek

Czy pamiętasz swoje ulubione zabawki z dzieciństwa? Sfatygowany od częstego przytulania pluszak, mała armia żołnierzyków, autko na baterie czy pudełko klocków… Skarby, bez których dzieciństwo nigdy nie byłoby dzieciństwem. Drobne przedmioty, które rozwijały naszą wyobraźnię i od małego kształtowały charakter. A wizyty w sklepie z zabawkami? Tak, w prawdziwym sklepie! Nie przed regałem w supermarkecie!

Continue reading „Brno, magiczne muzeum zabawek”

Czemu blogerzy podróżniczy nie lubią jeździć do Czech

Do napisania dzisiejszego tekstu zainspirowały mnie trzy rzeczy. Pierwszą z nich była rozmowa z jedną UBP (czytaj: uznaną blogerką podróżniczą”, która starała się wydębić ode mnie informacje jak zwiedzić Czechy za bezcen. Drugą lektura wielu blogów podróżniczych i wreszcie poniższy cytat: „Wiele osób żyje w przekonaniu, że aby podróżować trzeba mieć dużo pieniędzy. Otóż nie! Jedynym ograniczeniem są Twoje wymagania i ograniczenia, które siedzą w głowie”, znaleziony na jednym z blogów, którego nazwę pozwolę sobie zachować dla siebie.

Tekstów o podróżowaniu za darmo można znaleźć w sieci tysiące. Płodzą je głównie zawodowi blogerzy podróżniczy, ponieważ świetnie żrą i napędzają ruch na blogu lepiej niż najlepsza reklama. Zastanawiałeś się kiedyś, jak bardzo wartościowe są te porady? A znasz kogoś, kto faktycznie podróżuje za grosze? No właśnie… . Ja też nie. I mimo przeczytania setek cennych wskazówek, reklamowanych niczym prawdy objawione, w dalszym ciągu nie wiem jak można podróżować nie mając pieniędzy (i sponsora, ale na razie cicho… dojdziemy do tego za chwilę). Co ciekawe, bardzo często koszty prezentowanych podróży faktycznie są niskie! Niestety, mnie planując podobną podróż, hajs przestaje się zgadzać i nie jest to wina zepsutego kalkulatora, a kilku prostych trików, o których autorzy cennych porad woleli milczeć. Przepraszam jeśli właśnie niszczę Twoje marzenia o podróżach ale… nie da się ukryć, że podróżowanie, nawet dość blisko, wiąże się z kosztami. I nie ma co wciskać kitu, że są to niewielkie koszty. Kosztują transport, zakwaterowanie i wyżywienie. Nikt za darmo nie da ci ubezpieczenia oraz sprzętu turystycznego. Za bilety wstępu do atrakcji turystycznych też trzeba płacić, nie raz dość słono. No to jak dokonać tego ekonomicznego cudu i podróżować za grosze? Uchylę Ci rąbka tajemnicy… .

Po pierwsze musisz wybrać odpowiedni kraj lub region. Ulubionymi destynacjami wszystkich „darmowych podróżników” są Azja, Bliski Wschód i kraje, w których panuje spora bieda. To daje gwarancję noclegów za bezcen lub wręcz za darmo. Jak to możliwe? Po prostu chodzi o żerowanie na niektórych kulturach, gdzie ugoszczenie przybysza jest niepisanym obowiązkiem. Jadąc do takiego kraju możesz liczyć na bezproblemowe noclegi u miejscowych, za które odwdzięczysz się gadżetem lub jednodolarówką. Adresy takich naiwnych ludzi bez trudu pozyskasz od innych wtajemniczonych podróżników za grosze.

Po drugie postaraj się przerzucić koszty twojej podróży na innych ludzi. Jeśli tylko jesteś bezczelnym egoistą, uda ci się to bez większego trudu. Jeśli chodzi o transport – wiadomo, że najlepiej jeździć autostopem. Koszty paliwa, utrzymania samochodu i opłat za drogi ponosi właściciel pojazdu, a Ty wygodnie przemierzasz kolejne kilometry, pełen podziwu dla siebie i tego, jak to potrafisz się ustawić. Noclegi to trochę bardziej skomplikowana sprawa. Jeśli nie uda ci się urobić miejscowego i wprosić się do niego na noc, pozostaje nocleg na ławce w parku czy w jakimś kącie dworcowej hali. Zaoszczędzisz tyle, że wystarczy na poranną herbatę w byle której hotelowej restauracji. Tylko nie zapomnij, żeby na selfie było widoczne logo miejsca w którym „spałeś”. Jedzenie?  Żeruj na nowo poznanych ludziach. Jak już wspominałem, w niektórych rejonach świata religia i zwyczaje nakazują ugościć podróżnika. Przyjmij lub wymuś zaproszenie, zjedz do syta, potem weź kąpiel i prześpij się. W rewanżu możesz podarować gospodarzom długopis (najlepiej taki reklamowy buchnięty z jakiej firmy, bo te są za darmo) lub breloczek. A co z wejściówkami do muzeów? Nic trudnego, po prostu zdobądź lipną legitymację prasową. Dzięki niej wejdziesz z dużym rabatem lub za darmo do wielu obiektów. Jeśli nie masz takich możliwości, zawsze możesz powiedzieć „nie chodzę do muzeów, bo dla mnie najważniejsze są: ludzie i widoki, a nie zakurzone eksponaty”. Czasami możesz wykpić się selfie zrobionym przed wejściem i wyjaśnieniem „w środku był zakaz robienia zdjęć, ale opowiem co było”. O tym „co było” przeczytasz w każdym przewodniku, wystarczy nieco przeredagować tekst i relacja gotowa. A co ze sprzętem na wycieczkę? Pożycz od znajomych, zawsze znajdziesz jakiegoś głupka, który marnuje kasę na przewodniki, plecaki czy śpiwory, które przecież mógłby pożyczyć od kogoś innego. Możesz też wysępić coś z działów PR producentów sprzętu w zamian za obietnicę reklamy w „uznanym blogu podróżniczym”. Jak widzisz, istnieją setki sposobów, byś przerzucił koszty swojej podróży na inne osoby. Im pozostaną rachunki do zapłacenia, a Tobie fejm gościa, który potrafi podróżować za darmo. Ciekawy jestem, czy któryś z tych „podróżników” powie kiedyś prawdę i oznajmi wprost: „przez miesiąc żerowałem jak sęp na dobroci i naiwności innych ludzi” zamiast „przejechałem cała Azję za $50”.

Wróćmy jednak do tytułowego pytania – czemu blogerzy podróżniczy nie lubią jeździć do Czech i wielu innych europejskich krajów? Bo Czechów i ogólnie Europejczyków trudno jest urobić. Praktycznie nie istnieje szansa, by ktoś przypadkowo poznany na ulicy nakarmił cię lub przenocował. I to nawet wtedy, jeśli w ramach podziękowania obiecasz mu długopis. Z autostopem w Czechach też bywa ciężko, a kierowcy w publicznych autobusach i konduktorzy w pociągach jakoś nie łaszą się na łapówki-drobniaki, którymi chciałbyś ich przekupić za brak biletu. Jak widzisz, Republika Czeska jest bardzo niegościnnym krajem, który darmowym podróżnikom nie pozostawia wiele pola do popisu. Jeśli i Ty posiadasz naturę cwaniaczka i sępa, nie zastanawiaj się nad spędzeniem darmowego urlopu w Czechach, tylko od razu wybierz wakacje w Azji.

 

 

Gdzie zjeść w Brnie – Mikrofarma

Nie lubię pisać recenzji knajp i rzadko to robię. Doskonale zdaję sobie sprawę, że knajpa to żywy organizm i wiele zmiennych. Zbyt wiele, by na podstawie jednego czy dwóch skosztowanych dań, wystawić jednoznaczną ocenę. A na regularne wizyty, które mogłyby mnie utwierdzić w takiej czy innej opinii, najzwyczajniej w świecie szkoda mi czasu. Przecież jest tyle ciekawych miejsc, w których można zjeść. Po co się ograniczać? Z tego powodu wracam tylko do miejsc, które uważam za wyjątkowe.

Dziś chciałbym zaprosić Cię do takiego wyjątkowego miejsca. Wyjątkowego z kilku powodów. Ze względu na koncept oraz na jakość podawanego jedzenia. Ale zacznijmy od początku. Mikrofarma to mały sklep z wysokiej jakości mięsem, uzupełnionym o skromną ofertę nabiału i delikatesów. Niejako przy okazji, przy sklepie działa malutkie bistro serwujące proste dania z pogranicza kuchni domowej i street foodu. Wszystkie proponowane przez Mikrofarmę potrawy łączy jedno – bazują na składnikach wysokiej jakości.

Continue reading „Gdzie zjeść w Brnie – Mikrofarma”

Czeskie wyrazy zdradliwe cz. V

Zbliżamy się do połowy miesiąca, więc najwyższy czas na grudniową porcję  czesko-polskich zdradliwych słów. Po raz kolejny wszystkie słowa pochodzą wprost z gazet z ostatnich kilku dni.

nafta – aż dziwne, że do tej pory nie wspomniałem o tym bardzo popularnym i użytecznym słowie, pora nadrobić niedopatrzenie. Czeska „nafta” to nic innego, jak nasz olej napędowy. Więc jeśli masz auto z silnikiem wysokoprężnym, tankuj naftę bez obaw. A tak przy okazji, jeśli interesują cię ceny paliw w Czechach, to zawsze aktualne ceny znajdziesz tutaj.

podle – w języku polskim przymiotnik, który niemiło nam się kojarzy. Tymczasem w Czechach możemy, a czasami wręcz powinniśmy postępować podle. Ponieważ podle oznacza zgodnie lub według. Zdanie „postupujte podle pokynů” [postępuj zgodnie z instrukcjami] czy „postupujte podle informací” [postępuj zgodnie z informacjami] znajdziesz na większości urządzeń samoobsługowych od stacji paliw po automaty do sprzedaży biletów.

dodávat – nam kojarzy się jednoznacznie z działaniem matematycznym. A w Czechach dodávat oznacza dostarczać (usługi, towary itp.) Dokładnie jak na obrazku poniżej.

zákon – czeskie słowo zákon nie ma nic wspólnego z religią czy kościołem. Oznacza prawo, regułę lub zasadę.

převlékat  – Choć bardzo podobne do naszego „przewlekać”, oznacza przebierać. Np. převlékat se [za kogoś].

zatýkat – W pierwszej chwili informacja o tym, ze policja zatkała demonstrantów może wydawać się szokująca. Jednak, gdy poznamy prawdziwe znaczenie tego słowa, wszystko staje się jasne. Zatýkat oznacza zatrzymywać, aresztować lub ogólnie pozbawiać wolności.

doba – Choć to wydaję się absurdalne, w Czechach doba może trwać znacznie dłużej niż 24 godziny. Jak to możliwe? Ponieważ doba oznacza czas, okres lub epokę.

plyn – jeśli jeździsz autem zasilanym LPG, koniecznie powinieneś zapamiętać to słowo. Po czesku plyn nie oznacza cieczy, a gaz.

budova – oznacza gotowy już budynek lub dom. Budowa w sensie miejsca, w którym coś się buduje to stavba.

Zobacz też pozostałe wpisy z serii: Czeskie wyrazy zdradliwe

Czeska Praga dla znudzonych – wycieczka po lotnisku im. Václava Havla

W dzisiejszym wpisie z cyklu „Czeska Praga dla znudzonych” zabiorę Cię na wycieczkę po praskim lotnisku im. Václava Havla. I wcale nie mam na myśli bezcelowego snucia się po lotniskowych terminalach czy obserwowania samolotów z okien tarasu widokowego.

Jeśli odbębniłeś już wszystkie punkty programu w ramach bieda-wycieczki* oferowanej przez biuro podróży, czas wreszcie ruszyć w miasto na własną rękę. Jeśli jesteś znudzony wszechobecnym gwarem i tłumami turystów snujących się po centrum Pragi, oglądaniem evergreenów, które już dawno straciły na atrakcyjności, mam coś dla ciebie – kilka miejsc, dzięki którym lepiej poznasz i zrozumiesz czeską Pragę.

 *Nie obrażaj się, określenie bieda-wycieczka nawiązuje do ubogiego programu, a nie do ceny samej wycieczki.

Continue reading „Czeska Praga dla znudzonych – wycieczka po lotnisku im. Václava Havla”

Co przywieźć z Czech? #2 jesień & zima

Co przywieźć z Czech? To jedno z najczęstszych pytań z jakimi się spotykam. Zakupy w Czechach to temat rzeka, a ponieważ każdy z nas ma inny gust, więc i jednoznacznej odpowiedzi udzielić trudno. Jednak spróbuję cię nakierować, na ciekawe, typowo czeskie produkty, które moim zdaniem warto przywieźć do Polski. Jeśli przegapiłeś pierwszy, letni wpis z cyklu, znajdziesz go tutaj. Tym razem zajmiemy się produktami typowo zimowymi. Większość z nich świetnie nadaje się na mikołajkowe i świąteczne prezenty.

Continue reading „Co przywieźć z Czech? #2 jesień & zima”

Jarmarki świąteczne w Czechach w 2017 roku

Ostrava

W Ostrawie jarmark świąteczny odbędzie się na Masarykovo náměstí. Otwarcie jarmarku nastąpi 25 listopada, a zamknięcie 23 grudnia. Program imprez towarzyszących dostępny pod tym linkiem.

Olomouc

W Ołomuńcu jarmark świąteczny odbędzie się na Horní oraz Dolní náměstí. Otwarcie jarmarku nastąpi 23 listopada, a zamknięcie 24 grudnia. Program imprez towarzyszących dostępny pod tym linkiem. O tym, jak wyglądał świąteczny jarmark w Ołomuńcu w ubiegłym roku, możesz przeczytać tutaj.

Brno

W Brnie jarmark świąteczny odbędzie się na náměstí Svobody, Dominikánském náměstí, Zelném trhu oraz na Moravském náměstí. Otwarcie jarmarku nastąpi 24 listopada, a zamknięcie 23 grudnia. Program imprez towarzyszących dostępny pod tym linkiem. O tym, jak wyglądał świąteczny jarmark w Brnie w ubiegłym roku, możesz przeczytać tutaj.

Zobacz też: Co zjeść, czyli tradycyjne jedzenie na czeskich jarmarkach

Praha

W Pradze, tradycyjnie, świąteczne kramy staną w wielu częściach miasta. Największe jarmarki będą zorganizowane na:

  • Staroměstské náměstí od 2 grudnia do 6 stycznia
  • Václavské náměstí od 2 grudnia do 6 stycznia
  • Náměstí Republiky od 25 listopada do  24 grudnia
  • Náměstí Míru od 20 listopada do 24 grudnia
  • Tylovo náměstí od 23 listopada do 24 grudnia
  • Výstaviště Holešovice od 1 grudnia do 3 grudnia

Więcej informacji na teram jarmarków świątecznych w Pradze znajdziesz pod tym linkiem. O tym, jak wyglądał świąteczny jarmark w Pradze w ubiegłym roku, możesz przeczytać tutaj.

Hradec Králové

W Hradec Králové pierwsza świąteczna imprez odbędzie się na Velké náměstí. W terminie od 1 do 3 grudnia. Od 8 do 17 grudnia będą otwarte świąteczne stragany na Masarykovo náměstí.

Czeski gulasz wołowy – hovězí guláš

Zawiera tłuszcze nasycone, gluten i alergeny. Powoduje wzrost poziomu złego cholesterolu we krwi i ślinotok już od samego nań patrzenia. A po zjedzeniu przyprawia o błogość. I za to go lubię! Czeski gulasz wołowy trudno zaliczyć do zdrowych potraw, jednak na samych sałatkach, komosie ryżowej i tofu żaden facet daleko nie zajedzie. Po za tym, kto widział, by pić piwo pod hummus czy inny seitan?

Continue reading „Czeski gulasz wołowy – hovězí guláš”